Dzień 32 - Anioły i domek Świętej Rodziny w Loreto
SŁOWO
Niewielkie miasteczko Loreto, położone we Włoszech nad samym morzem jest zarazem najważniejszym włoskim sanktuarium maryjnym odwiedzanym przez licznych pielgrzymów z całego świata. Przyjeżdżają tu, aby zobaczyć, a nawet dotknąć święty dom z Nazaretu, w którym urodziła się Maryja, do którego został posłany Archanioł Gabriel i w którym mieszkała Święta Rodzina po powrocie z Egiptu. Średniowieczna tradycja głosi, że został on pod koniec XIII w. w cudowny sposób przeniesiony do Włoch przez Anioły, które w ten sposób uchroniły go przed zniszczeniem. Autentyczność
świętego domu potwierdził papież Mikołaj V w 1449 r., a współczesne badania naukowe wykazały, że domek został wykonany zgodnie z typowym sposobem budowania domów w Galilei w czasach Chrystusa.
ROZWAŻANIE
Niesamowita ta historia, prawda? Spróbujmy sobie wyobrazić tę scenę uratowania nazaretańskiego domku. Przez wiele setek lat święty dom, będąc już wtedy kościołem, stał bezpiecznie w Nazarecie. Jednak w pewnym momencie ludzie wrodzy Jezusowi i Jego nauce, którzy władali terenami Ziemi Świętej, zapragnęli zniszczyć wszystko, co kojarzy się z naszą wiarą. Spotykamy ich w momencie, gdy zbliżają się do Nazaretu, w rękach z pochodniami i narzędziami do zniszczenia murów. Zacięte twarze podpowiadają, że chcą pozbyć się tej budowli raz na zawsze. W momencie, gdy zza zakrętu wyłania się już cel ich wędrówki, nagle zrywa się silny wiatr. Osłaniając oczy przed piaskiem, dostrzegamy czterech świetlistych młodzieńców, którzy unoszą cały święty dom do góry i znikają wraz z nim w chmurach. Niemożliwe? Pamiętajmy, że dla Boga nie istnieje takie słowo.
W rzeczywistości przeniesienie świętego domu opłaciła włoska kupiecka rodzina o nazwisku rodowym de Angeli, prawdopodobnie z pomocą zakonu templariuszy. Może pomyślisz, że to szkoda, bo historia z Aniołami była taka piękna, a teraz okazuje się, że nieprawdziwa i Anioły nie miały z tym nic wspólnego. Na szczęście nie do końca to prawda. Angeli znaczy po włosku anioły. Czyli powiedzielibyśmy, że rodzina Aniołów przeniosła święty dom w bezpieczne miejsce. Powiesz pewnie, że to nie to samo. Tak, to prawda. Co nie znaczy, że nie towarzyszyły im prawdziwe Anioły. A w to przecież już chyba, przy samym końcu rekolekcji, nikt nie powinien wątpić. Anioły przecież opiekują się nie tylko każdym z nas, opiekują się i naszym domem.
Ciekawy zbieg okoliczności z tym nazwiskiem, prawda? A może jednak i w tym zdarzeniu Bóg próbuje i nam coś powiedzieć? Zdarza się, że babcie mówią do swoich wnuczków „aniołku”. Może mówi tak i twoja? Chyba jednak nie zawsze tak się do ciebie zwraca, prawda? Pewnie przede wszystkim wtedy, gdy twoje zachowanie jest dobre i można je naśladować. Może warto żyć właśnie tak, aby ktoś mógł i w nas dostrzec Anioła? Kto wie, jakie dobro może z tego wyniknąć…
MODLITWA OSOBISTA
Dziś, w trakcie modlitwy osobistej, wróć raz jeszcze myślami i wyobraźnią do domku Świętej Rodziny. Spójrz na jego mieszkańców – sposób, w jaki ze sobą rozmawiają i jak rozmawiają z Ojcem w Niebie. Proś dobrego Boga, by twoja rodzina żyła coraz bardziej na wzór Świętej Rodziny.
DZIAŁANIE
Na naszej drodze ku Niebu nie jesteśmy sami. Bóg dał nam naszą rodzinę, byśmy się wzajemnie wspierali. Dał jednak też i inne rodziny – w sąsiedztwie, w parafii. Może warto spotkać się z tymi, które lepiej znamy albo porozmawiać też z proboszczem, aby tworzyć rodzinne wieczerniki modlitewne i wspólnie wynagradzać Bogu za grzechy całego świata?
Gdyby udało się spotykać co jakiś czas w jednym z domów lub w kościele na wspólną modlitwę rodzin, to byłby to piękny dar dla kochającego nas Ojca w Niebie.