12 dni

WSTĘP

Droga Maryi z błogosławionym kardynałem Stefanem Wyszyńskim to nowa propozycja 33-dniowych rekolekcji w duchu świętego Ludwika Grigniona de Montforta, według nauczania Prymasa Tysiąclecia, który „wszystko postawił na Maryję”.

Ten wierny Niewolnik Maryi oddał Jej w niewolę miłości nie tylko siebie, ale także całą swoją misję pasterską – odpowiedzialność za uratowanie wiary w sercach ludzi i w życiu Ojczyzny.

Miłość zawsze jest z relacją – do Boga i do ludzi. Ten motyw podkreśla bł. Stefan kardynał Wyszyński, będąc apostołem nie tylko indywidualnego, ale także społecznego oddania się Maryi w niewolę miłości, aby Ona ratowała nasze rodziny, nasze miasta, wiejskie osady, nasze miejsca pracy, „wszystko co Polskę stanowi” dla Chrystusa.

Kiedy zbliżało się Tysiąclecie Chrztu Polski, Ojczyzna nasza była w wielkim niebezpieczeństwie. Totalitaryzm komunistyczny dążył do całkowitego zniszczenia wiary w sercach ludzi i zastąpienia jej światopoglądem materialistycznym. Był to zamach na duchową tożsamość człowieka i Narodu.

W tej sytuacji uwięziony Prymas Polski pisze w Komańczy w 1956 roku Jasnogórskie Śluby Narodu. Są one nie tylko wołaniem do Maryi o pomoc, ale zobowiązaniem do odnowy życia chrześcijańskiego. Jasnogórskie Śluby Narodu nie są jedynie ważnym aktem historycznym.

Stanowią one moralny kręgosłup naszego życia religijnego i narodowego. Pozostają więc aktualne wobec współczesnych zagrożeń ze strony liberalizmu i relatywizmu moralnego.

Przyrzeczenia Jasnogórskie są, mówiąc językiem świętego Ludwika Grigniona de Montforta, „przeciwstawieniem się duchowi tego świata”.

To będziemy rozważać w ciągu pierwszych 12 dni rekolekcji. A zaczniemy je odkrywaniem miłości Boga, która jest źródłem naszego szczęścia. Następnie w pierwszym tygodniu skupimy się na poznaniu siebie i swojego powołania w świecie.

Powszechnym pragnieniem człowieka jest miłość. Jest to powołanie każdej istoty ludzkiej. Problem w tym, że po grzechu pierworodnym łatwiej jest oczekiwać na miłość niż nią żyć i nieść ludziom.

Najprawdziwiej poznajemy siebie po tym, jak się odnosimy do bliźnich. Kodeks naszej chrześcijańskiej relacji do drugiego człowieka zawarł błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński w ABC Społecznej Krucjaty Miłości.

Tematem drugiego tygodnia jest poznanie Maryi. Nauczanie Prymasa Tysiąclecia o Matce Bożej ujęte jest nie tyle pod kątem Jej przywilejów, ile w aspekcie Jej realnej obecności i matczynej troski.

Punktem wyjścia jest prawda, że sam Bóg chciał pomocy Maryi w dziele odkupienia. Potrzebuje Jej Kościół, potrzebuje ludzkość, potrzebuje Polska i każdy z nas.

Szczytem zawierzenia Maryi i ufności w Jej przepotężną pomoc w obronie wiary i wolności, jest Milenijny Akt Oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w Ojczyźnie i w świecie. To oddanie z 1966 roku obejmuje nas wszystkich i nie traci na aktualności.

Całe rekolekcje będą nas prowadziły do poznania Chrystusa i oddania się Jemu w niewolę przez Maryję. To będzie treścią trzeciego tygodnia rekolekcji. Rozważać będziemy obecność Chrystusa żyjącego w Kościele, w nas.

Nie idziemy do Boga pojedynczo, jesteśmy włączeni w Mistyczne Ciało Chrystusa. Maryja na zawsze pozostaje Jego i naszą Matką, dlatego przez Nią oddajemy się Chrystusowi w niewolę miłości.

Każdy dzień rozważań rekolekcyjnych ubogacony jest myślą św. Ludwika, ukazującą zbieżność ducha tych wielkich niewolników Maryi.

 

 

12 DNI – WYZBYCIE SIĘ DUCHA TEGO ŚWIATA

„[…] powinni przynajmniej przez dwanaście dni pracować nad tym, by wyzbyć się ducha tego świata, sprzecznego z Duchem Jezusa Chrystusa”[i].

WPROWADZENIE

Kreśląc plan 33-dniowych rekolekcji święty Ludwik Maria Grignion de Montfort zaczyna je od 12 dni wprowadzenia na drogę odnowy życia.

Droga ta zaczyna się od zrozumienia, jak bardzo Bóg nas kocha.

Nawrócenie – to powrót do Niego, odkrycie Jego miłości. Otwarcie się na Boga to coś więcej niż zachowanie religijnych przepisów. One są ważne, ale najważniejsza jest miłość. Chodzi o to, żeby Bóg jako żywa Osoba zaistniał w naszym życiu. To spotkanie jest początkiem nawrócenia. Bóg stworzył nas z miłości i pragnie odwzajemnienia. To jest sens naszego życia. Na drodze spotkania z Bogiem stanął grzech. Szatan zagarnął ludzi w niewolę.

Dlatego powrót do Boga to radykalny wybór prawdy i miłości, połączony z ciągłym zmaganiem z „duchem tego świata”. Stworzony świat jest arcydziełem Boga, ale „duch tego świata” to owoc zranienia przez grzech, który oddala nas od Boga, od miłości, której tak bardzo pragniemy i szukamy czasami na bezdrożach nieładu moralnego.

To jest temat, który będzie nam towarzyszył w ciągu pierwszych 12 dni rekolekcji.

Zmaganie z „duchem tego świata” ma charakter nie tylko indywidualny, ale także społeczny. Nie jesteśmy anonimowym zbiorem bezładnie rozrzuconych jednostek. Jesteśmy wspólnotą Narodu, który ma swoją, jakże ważną, tożsamość. To jest nasze narodowe DNA.

Mamy swoje dzieje, język, swoje cnoty i wady narodowe, swoje obyczaje, a przede wszystkim wiarę i chrześcijańską kulturę. To są nasze korzenie, które pomogły nam przetrwać najtrudniejsze dziejowe doświadczenia. Tak jak drzewo nie przeżyje bez korzeni, podobnie człowiek odcięty od wspólnoty gubi się i traci grunt pod nogami.

26 sierpnia 1956 roku u stóp Jasnej Góry stanęła milionowa rzesza pielgrzymów, aby odnowić śluby Króla Jana Kazimierza według nowej formuły ułożonej przez kardynała Stefana Wyszyńskiego. Było to społeczne wyznanie wiary, które zapoczątkowało cały proces przemian ku wolności. Nie jest to tylko przeszłość. Te śluby nas zobowiązują. Wymiar społeczny – to nie abstrakcja – ale rzeczywistość, w której uczestniczy każdy z nas.

Każde przyrzeczenie Jasnogórskich Ślubów Narodu to konfrontacja z myśleniem tego świata, z duchem czasu.

Święty Jan Paweł II o Ślubach Jasnogórskich powiedział tak: „Trzeba dalej wracać do tego ślubowania, tak jak dawniejsze pokolenia wracały do ślubów Jana Kazimierza. Trzeba nam stale na nowo ponawiać rachunek sumienia z tych wszystkich zobowiązań, które się w nich zawierają. Są one podstawowe, dotyczą życia Narodu, budują się na prawie Bożym, które jest zarazem prawem wpisanym w ludzkie sumienie”[ii].


 

 

DZIEŃ 1. UWIERZ MIŁOŚCI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Matko Pięknej Miłości, wyproś mi łaskę odkrycia Bożej miłości. Amen!

Słowo Boże

„Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan” (Iz 54,10).

Rozważanie

Fundamentem życia chrześcijańskiego jest wiara w Boga żywego, otwarcie się na Jego miłującą obecność, spotkanie z Nim. Nie chodzi o światopogląd, ale o żywą więź z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, o spotkanie z Bogiem osobowym, żyjącym, czuwającym nad nami. „Czym jest człowiek, że masz o nim pieczę” (Ps 144,3) – pyta psalmista.

Aby pójść właściwą drogą, trzeba znać cel, wiedzieć, dokąd idę, znać adres. Bez tej pewności człowiek błądzi po bezdrożach i nie rozumie sensu własnego życia. Od dziecka stają przed nami pytania: Kim jestem? Po co żyję? Czego najbardziej pragnę? Doświadczenie pokazuje, że pieniądze, sława, przyjemności nie dają człowiekowi pełni szczęścia. Potrzeba nam czegoś więcej.

Każdy człowiek, czy wierzy w Boga czy nie, pragnie miłości. To powszechne, naturalne pragnienie błogosławiony prymas Wyszyński nazywa „dowodem osobistym”, „pieczęcią” naszego pochodzenia od Boga.

„Był więc »czas«, na początku bez początku, »ante saecula« – przed wiekami – gdy istniała tylko Miłość, bo Bóg jest Miłością. […] Ale miłość ma to do siebie, że z natury swej jest rozlewna, pragnąca się udzielać […] wychodzi niejako z siebie […] »Uczyńmy świat … uczyńmy człowieka…« – To znaczy przekażmy cząstkę Naszej Miłości. Przekażmy ją istocie stworzonej na obraz i podobieństwo nasze, która byłaby zdolna przyjąć naszą Miłość, uczestniczyć w niej i płacić miłością za otrzymaną Miłość”[iii].

Cały świat przenika miłość Boga.

„Wszystko […] dąży z powrotem na łono Ojca, do swojej »kołyski«, w ramiona wszechogarniającej Miłości […] Motorem świata jest miłość. Tylko człowiek, istota rozumna i wolna, która dążenie to ma wszczepione w sposób najsilniejszy, bo jest na obraz i podobieństwo Boga, może się jednak sprzeciwić tej przyciągającej sile Bożej Miłości”[iv].

Zwątpienie w miłość Boga jest, według kardynała Wyszyńskiego, największym nieszczęściem człowieka. To przyczyna pierwszego grzechu naszych rodziców w raju. Księga Rodzaju obrazowo przedstawia ten dramat zwątpienia. Przed grzechem pierworodnym Adam i Ewa byli pewni miłości Boga. Rozmawiali z Nim i nie bali się Go.

I oto przychodzi do Ewy przebiegły wąż, szatan, i zaczyna budzić wątpliwość. Pyta kłamliwie: – Czy to prawda, że Bóg zabronił wam jeść z drzew tego ogrodu? – „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy” (Rdz 3, 2) – z prostotą odpowiada Ewa – tylko z drzewa, które jest w środku ogrodu Bóg zabronił nam jeść, żebyśmy nie pomarli.

Szatan ponawia atak, sugerując, że Bóg coś przed człowiekiem ukrywa: – Wie Bóg, że gdy spożyjecie z tego drzewa, będziecie jak On znali dobro i zło (por. Rdz 3,5).

Wtedy Ewa dopuszcza w sercu wątpliwość. A może rzeczywiście Bóg coś zakrywa, może nie powiedział całej prawdy? I zaczyna sprawdzać na własną rękę. Sama zaczyna oceniać, co jest dobre, a co złe.

Z tego zwątpienia rodzi się nieposłuszeństwo. Ewa zjada owoc, daje Adamowi. Dramat grzechu pierworodnego przechodzi na całą ludzkość. Odtąd człowiek stoi jakby na dwóch ruchomych deskach w ciągłej wątpliwości: kocha mnie Bóg, czy nie kocha?

Rzeczywiście tak często myślimy: a może jednak Bóg nie wie, czego mi potrzeba, może nie widzi, może nie kocha tak detalicznie? I człowiek na własną rękę zaczyna uzupełniać to, co wydaje mu się szczęściem, koniecznością, niekiedy nawet za cenę grzechu.

„Często ludzie sprowadzają istotę grzechu do nieposłuszeństwa. Tymczasem istota grzechu polega na dopuszczeniu wątpliwości. Człowiek zaczyna wątpić, że Bóg jest Prawdą i nie chce, a nawet nie może nas okłamywać, że jest Dobrem i nie może chcieć dla nas zła; że jest Miłością, więc nie może nas nienawidzić i działać przez nienawiść, bo On tylko miłuje i jest niejako »skazany« na miłość i dobroć.

[…] Nic tak nie dręczy, jak dopuszczona wobec Boga wątpliwość! Jest to przyczyna naszej męki, jest to grzech pierworodny […]”[v].

Nie wystarczy wierzyć w Boga, uczy prymas Wyszyńskim, trzeba uwierzyć Bogu, który nigdy nie rezygnuje z człowieka.

„Bóg dąży do człowieka, bardziej aniżeli człowiek do Boga. […] przez miłość pociąga ku sobie wszystkie dzieci swoje. […] Gdy w wykonaniu odwiecznego planu Miłości na przeszkodzie stanął grzech, Bóg-Miłosierdzie postanowił naprawić winę ludzką dziełem wspanialszym jeszcze od dzieła Stworzenia. Dar Boży większy był od winy. Oto Bóg posyła na ziemię Syna swojego, aby dokonał dzieła Odkupienia”[vi].

Bóg ogarnia nas swoim miłosierdziem i z ojcowską miłością czuwa nad nami.

„Ukochany synek, który wpadł do beczki ze smołą, nie przestał być nadal ukochanym synkiem. Tym bardziej się go kocha, szoruje, pucuje, aby jak najprędzej zmyć z niego smołę. Matka, która go szoruje, niemal nie widzi smoły, tylko swego dzieciaka. I Bóg wpatruje się w to, co jest w nas z Jego natury, a zasłania grzechy”[vii].

Nie dokonuje się to bez ofiary. Chrystus umiera za nas. I w naszym życiu miłość zawsze łączy się z krzyżem. Niesiemy go z Chrystusem. W Nim jest nasze usprawiedliwienie i moc. Przywrócenie pierwotnego porządku miłości, prawdy i dobra zaczął Bóg od Maryi. Już w raju mówi do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej” (Rdz 3,15). Od Jej fiat uzależnia zejście na ziemię i wszczepienie się w ludzką naturę. Ona zawierzyła. „Błogosławiona jesteś któraś uwierzyła” (Łk 1,45). A nie było to łatwe – panna z dzieckiem, zanim zamieszkali razem, potem Betlejem i ucieczka do Egiptu. Następnie 30 lat życia codziennego jakby się nic nie działo. Dyskretna pomoc w Kanie Galilejskiej, towarzyszenie na drodze krzyżowej i śmierć Syna. Maryja stoi pod krzyżem. Ona jedna rozumie, co się dzieje. Ona nie przestaje wierzyć. Wiara Kościoła przetrwała w Jej sercu. Nasza droga – to z Maryją uwierzyć Miłości. Tak zrobił kardynał Wyszyński. Przekonany, że Chrystus żyje w nas, w swoim Kościele, i tylko z Maryją może Go obronić, wszystko postawił na Maryję.

I my z Maryją Oblubienicą Ducha Świętego, z Jej pomocą dotykamy tajemnicy Boga, poznajemy kim jest to Boże „Jestem”.

Słowo świętego Ludwika

„Któż jednak zdoła wytłumaczyć łagodność Jezusa względem biednych grzeszników? Z jaką to słodyczą potraktował Magdalenę‑grzesznicę; z jaką łagodnością słodką nawrócił Samarytankę, z jakim miłosierdziem kobiecie cudzołożnej przebaczył; z jaką miłością jadł z jawnymi grzesznikami, ażby ich pozyskać! Czyż nieprzyjaciele nie wykorzystywali Jego wielkiej słodyczy, by Go prześladować, mówiąc, iż w swej łagodności przekracza On prawo Mojżesza i – żeby Go znieważyć – zwać Go przyjacielem grzeszników i celników? Z jaką dobrocią i pokorą starał się On zdobyć serce chcącego Go zdradzić Judasza, umywając mu nogi i nazywając go swoim przyjacielem! Z jaką miłością wreszcie prosił On Boga, swojego Ojca, o przebaczenie dla katów, usprawiedliwiając ich nieświadomością!”[viii].

Zadanie

Usiądę na kilka minut w ciszy, prosząc Jezusa, aby rozpalił w moim sercu miłość, którą On sam mnie obdarowuje. Rozważę i wspomnę wszystkie momenty w moim życiu, kiedy doświadczyłem realnej obecności i interwencji Bożej. Zapiszę dwie rzeczy, za które jestem dziś Bogu wdzięczny.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!

DZIEŃ 2. NIE BÓJCIE SIĘ, JAM ZWYCIĘŻYŁ ŚWIAT

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Matko Boża Zwycięska, wyproś mi łaskę odwagi i męstwa. Amen!

Słowo Boże

„Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; namaszczasz mi głowę olejkiem; mój kielich jest przeobfity. Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia i zamieszkam w domu Pańskim po najdłuższe czasy” (Ps 23,4–6).

Rozważanie

Zwątpieniu w miłość Boga towarzyszy lęk. Adam w raju ukrył się przed Bogiem. Ojciec niebieski woła go po imieniu „Adamie, gdzie jesteś?”. Do każdego z nas dociera ten głos: Piotrze, Anno, Wojciechu, Jadwigo… gdzie jesteś? Podobnie jak Adam, boimy się stanąć przed Bogiem, wstydząc się swojej nagości, małości, grzeszności. Bóg nie chce, żebyśmy się go bali, dlatego zsyła na ziemię swojego Syna, aby nas odkupić, na nowo przygarnąć do serca.

„Bóg musi być sprawiedliwy – a ja nie jestem w stanie oddać Bogu słusznej miary za swoje słabości i winy. I oto na krzyżu dopełnia się przedziwne zastępstwo. Tylko Bóg, Syn Boży, Bóg – Człowiek może wynagrodzić Ojcu w sposób sprawiedliwy. Oto jeszcze jedna przyczyna, dla której spojrzenie na krzyż wywołuje we mnie głęboki oddech ulgi. Jest Zastępca! On stanął przed Ojcem i mnie zasłoni… Nie przed Jego miłością, bo z tej strony nic mi nie grozi, ale przed sprawiedliwością, która zmaga się w Nim z Miłością […]. Miłość w niczym nie zostaje naruszona. Ojciec nadal zachował ją dla mnie całą. A co się należy z tytułu sprawiedliwości, zadośćuczyni Zastępca. Tylko On może zapłacić Bogu za mnie pełną miarę”[ix].

Chrystus jest ofiarą miłości Ojca ku nam, grzesznym ludziom. Z wysokości krzyża wołał: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” (Łk 23,34). Jak często nie wiemy, co czynimy. Chcemy dobrze, a czynimy źle. Postanawiamy poprawę i upadamy.

„Jesteśmy Bożą dzieciarnią, rozkrzyczanym »przedszkolem«. A Brat nasz, Jezus Chrystus, może pokazuje nas Ojcu niebieskiemu mówiąc: Oto dzieci! Odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią! Byłem na ziemi, widziałem ich, chodziłem z nimi, jadłem i modliłem się z nimi. Wiem, jacy są, nie wiedzą, co czynią... I to jest nasza główna »zaleta«, a zarazem szczęście i ratunek. Ostatnia deska ratunku. Naprawdę nie wiemy, co czynimy… Czy wobec tego możemy pomyśleć, że Pan Bóg otworzy szeroko wierzeje piekieł i będzie tam pakował rozkrzyczaną dzieciarnię, która nie wie, co czyni? Boże kochany! Przecież to... Ojciec! A my »Advocatum habemus apud Patrem« (1 J 2,1) – Adwokata mamy, który swój krzyż ustawił na Kalwarii, na górze straceń, i stamtąd krzyczał wielkim głosem: Odpuść im...! Odpuść, bo nie wiedzą, co czynią!”[x].

Zgłębiając przyczynę niewiary, Kardynał Wyszyński mówił, że ludzie często odrzucają Boga, ponieważ go nie znają. Nie mają pojęcia, kim On jest i jaki jest. Ludzie z Boga zrobili „monstrum” i boją się takiego Boga, uciekają przed Nim.

,,Przestańmy mówić o Bogu straszliwego Majestatu. Zacznijmy więcej myśleć i mówić o Tym, który pomimo wszystko miłuje, chociaż tak często stwierdzamy, że właściwie nic nie znajdujemy w sobie, co skłaniałoby Boga do miłowania nas. Ty nie znajdujesz, ale On znajduje. Twój Ojciec, który zna Ciebie lepiej niż Ty sam siebie, jeszcze coś w Tobie znajduje, co jest godne miłości”[xi].

Często myśląc o Bogu, zatrzymujemy się na Jego sprawiedliwości, a On ponad wszystko jest miłością. Dlatego Prymas Wyszyński zachęcał:

„Nie bójcie się Boga, kochajcie Go! Nie posądzajcie Go o nic, według waszych możliwości, myśli i wyobrażeń. Myślcie o Bogu według Jego natury i Jego istoty. Bóg jest przecież Miłością i to wszechogarniającą! Jeżeli gdzieś jest miłość, to ona jest z Boga”[xii].

Nie oznacza to, że możemy bezkarnie grzeszyć. Mamy być posłuszni Bogu – przez miłość, nie przez lęk. Nieraz wydaje nam się, że warunkiem spotkania z Bogiem jest nasza doskonałość i religijna poprawność. Kardynał Wyszyński uczy, że Bóg pochyla się nad nami także wtedy, gdy wszystko wydaje się nam stracone.

„W rupieciarni mego życia znalazłem coś Bożego... To sam Bóg zagubił tę »przecenną perłę«. A chociaż leży ona w roli, w ziemi, w błocie, warto posiąść to błoto, by wraz z nim stać się panem perły. Ileż pereł leży w błocie! Jak wielką cenę ma błoto przez to właśnie, że odkryto w nim jedną, jedyną perłę. […] Jestem tylko błotem! Ale w tym błocie Bóg zgubił perłę miłości”[xiii].

Lęk jest złym doradcą. Święty Piotr zaparł się Jezusa z lęku, że będzie rozpoznany. Potem tego żałował i Jezus przebaczył mu. Wszyscy uczniowie z lęku uciekli spod krzyża, został tylko Jan, Maryja i niewiasty. Dopiero kiedy Duch Święty napełnił Apostołów swoją mocą, przestali się bać. I nam tak bardzo potrzeba dzisiaj obecności Ducha Świętego, abyśmy odważyli się uwierzyć Bogu całkowicie bez zastrzeżeń. Tyle w nas lęków przed niepewnym jutrem, przed wojną, samotnością, chorobą, śmiercią, przed ludźmi myślącymi inaczej, a nawet przed własną słabością.

Ratunkiem jest zaufanie Chrystusowi Miłosiernemu, który nigdy nas nie opuszcza i nie zawiedzie.

Ojciec Święty Jan Paweł II rozpoczynając swój pontyfikat 22 października 1978 roku wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”.

Podobnie błogosławiony kardynał Wyszyński, kiedy po okrutnej II wojnie światowej obejmował urząd Prymasa Polski w Liście na ingres pisał:

„Idę, by zwiastować Wam Ojca, który jest w Niebie, by opowiadać Wam dziwy Boże, by głosić miłość, pokój i dobro, by wszczepiać w dusze Wasze nowe życie łaski Bożej, by serca otuchą krzepić, by wołać »Sursum corda«. Wzmocnijcie ręce opadłe, a kolana omdlałe pokrzepcie! Rzeczcie bojaźliwym: »Wzmocnijcie się, a nie bójcie się« (Iz 35,3–4)”[xiv].

Jeszcze raz uwierzmy Bogu, jak Maryja Oblubienica Ducha Świętego, Matka Zbawiciela Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Bóg nie umarł, nie ustała Jego miłość.

Jeszcze raz spójrzmy na krzyż, na którym Chrystus kona. Wydaje się, że wszystko skończone. Tylko Maryja wierzy, że On zmartwychwstanie. I dzisiaj podtrzymuje w nas wiarę, że Bóg zwycięży w każdym z nas. Mówi prorok Izajasz: „Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od Ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad Tobą” (Iz 54,10).

A święty Piotr zachęca: „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na Was” (1 P 5,7). Potrzeba nam tej pewności na każdy dzień, aby nie poddać się fali niewiary i depresji, tak dzisiaj powszechnej.

Słowo świętego Ludwika

„Na cóż jednak wskazuje nam imię Jezusa – imię własne Mądrości Wcielonej – jeśli nie na żarliwe miłosierdzie, nieskończoną miłość i zachwycającą słodycz? Jezus, Zbawiciel; ten, co człowieka zbawia: Jego właściwością jest kochać i zbawiać człowieka! […] Ach! Jakże to imię Jezus dla ucha i dla serca duszy wybranej jest słodkie: Mel in ore, melos in aure, jubilus in corde:» to najsłodszy miód dla ust, muzyka miła dla uszu i doskonała radość dla serca«ˮ[xv].

Zadanie

Dzisiaj rozważę, jaki obraz Boga Ojca mam w swoim sercu? Poproszę Ducha Świętego, aby pokazał mi prawdziwe oblicze Ojca. Przyjdź Duchu Święty i na nowo odnów we mnie dziecięcą ufność w Bożą Miłość do mnie.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!


 

 

DZIEŃ 3. KORZENIE NASZEJ DUCHOWEJ TOŻSAMOŚCI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Królowo Polski, wyproś mi łaskę wierności Chrystusowi w każdym czasie. Amen!

Słowo Boże

„Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15,6).

Rozważanie

Nieskończona jest godność człowieka, dziecka Bożego. Świadomość tej prawdy jest dzisiaj bardzo potrzebna. Kardynał Wyszyński mówił:

„Zdaje się, Najmilsze Dzieci, że stanęliśmy na jakimś ogromnym zakręcie dziejowym, kiedy trzeba dużo mówić o wysokiej godności człowieka, aby zrozumiano, że człowiek przerasta wszystko co może istnieć na świecie – prócz Boga! Cały bogaty i najbardziej wymyślny świat urządzeń technicznych, wynalazków i niewątpliwie potężnych zdobyczy naukowych, całe olbrzymie bogactwo globu jest niczym w porównaniu z jednym maleńkim człowiekiem, istotą rozumną, wolną i miłującą”[xvi].

Pewność wielkiej godności człowieka nie powinna jednak prowadzić do absurdu, gdy istota ludzka stawia siebie na miejscu Boga. Uzurpując sobie prawo decydowania: co jest dobre, a co złe. Tu zaczyna się dramat indywidualizmu, który zniewala człowieka.

Kiedy apostołowie prosili Jezusa, aby powiedział im, jak mają się modlić, Syn Boży zaczął od słów: „Ojcze nasz”, nie tylko „mój”, ale „nasz”.

„»Ojcze Nasz...« gdy Chrystus Pan uczył nas wołać do Ojca, który jest w niebie, kazał nam wołać z wielką gromadą ludzką, z całą rzeszą, do Ojca wszystkich ludzi. My bardzo często indywidualizujemy. Nawet wtedy, gdy modlimy się słowami »Ojcze Nasz«, myślimy jednostkowo, a powinniśmy myśleć społecznie, gromadnie. […] Postawa apostolskiej modlitwy na tym właśnie polega, że my się staramy o innych i o innych myślimy. Do tego trzeba się wychować”[xvii].

Z woli Boga od dziecka jesteśmy zależni od pomocy innych ludzi. Wzrastamy w rodzinie, w narodzie. Nie tylko my potrzebujemy pomocy. Także inni potrzebują naszej wrażliwości, umiejętności i odpowiedzialności. Jak drzewo zakorzenione jest w ziemi, tak człowiek czerpie swoją duchową tożsamość ze wspólnoty Narodu.

Święty Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Polski głosem pełnym mocy i troski o bolesne problemy Ojczyzny, wołał do swoich rodaków: „To jest moja Matka ta ziemia. To jest moja Matka ta Ojczyzna. To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!”[xviii].

Z podobną miłością do Ojczyzny mówił kardynał Wyszyński kilka dni przed aresztowaniem:

„Gdy będę w więzieniu a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas działa przeciwko Narodowi i własnej Ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”[xix].

Nie mogą nas nie obchodzić sprawy Narodu. To jest nasz Naród, z niego czerpiemy swoją duchową tożsamość. Ten Naród był ochrzczony przed ponad 1000 lat. Ten naród ma swój język, swoją kulturę, nawet swoje wady i cnoty. Ten Naród przetrwał 123 lata niewoli, kiedy podzielony między zaborców nie istniał na mapie świata. A jednak nie umarł, przetrwał w sercach ludzi, przetrwał w rodzinach czerpiąc siłę z wiary w opatrzność Boga i pomoc Matki Najświętszej.

Prymas Wyszyński, który w czasie niewoli komunistycznej „wszystko postawił na Maryję”, mówił:

„Od początku naszych dziejów, od chrztu Mieszkowego, potrzebowaliśmy Matki. Toteż od samego początku czuwa nad nami, Matka Chrystusowa, jak czuwała nad żłóbkiem Jezusa i nad kolebką Kościoła świętego. […] Jak pierwszym wyrazem, które dziecko wypowiada, jest mama, tak i my mieliśmy swoje pierwsze, dziecięce, narodowe wołanie, gdy Naród nasz zaczął śpiewać w chatach i na polach bitew pieśń »Bogurodzica Dziewica Bogiem sławiona Maryja«”[xx].

W najtrudniejszych momentach historii wiara i cześć dla Matki Najświętszej była naszą mocą. To wielki dar Boga, że Maryja prawdziwie jest naszą Obronicielką i Królową.

To Maryja, Królowa Polski broniła nas w czasie potopu szwedzkiego, jednoczyła Naród w czasie rozbiorów. Uratowała nas w 1920 roku przed atakiem bolszewickiej Rosji. W 1656 roku król Jan Kazimierz po cudownej obronie Jasnej Góry złożył śluby, przez które uznał Maryję za Królową Polski. Przez całe wieki naród wracał do tych ślubów. Wierząc w potęgę wstawiennictwa Maryi, Polacy raz po raz zwracali się do Niej z błaganiem o ratunek.

Tak było też po II wojnie światowej.

Przyszedł wtedy dla Polski trudny czas prześladowani komunistycznych.

Zabraniano obywatelom praktyk religijnych, usunięto też lekcje religii ze szkół, zdjęto krzyże z miejsc publicznych. Zamiast obiecanego dobrobytu panował bieda, wyzysk społeczny, jedzenie na kartki i puste półki w sklepach.

Aby zniszczyć duchową tożsamość Narodu komuniści robili wszystko, żeby zniszczyć Kościół, który od wieków był sprzymierzeńcem polskości.

Aresztowano wielu biskupów i kapłanów, zlikwidowano wszystkie stowarzyszenia katolickie, zabierano zakonom ich domy i ośrodki wychowawcze, nawet dla dzieci niepełnosprawnych, kleryków zabierano do wojska. Władze PRL posunęły się nawet do aresztowania Prymasa Wyszyńskiego. Przewożony do kolejnych miejsc odosobnienia modliły się o pomoc z nieba. Na Jasnej Górze trwała nieustana modlitwa. Kiedy zbliżała się 300-setna rocznica Ślubów króla Jana Kazimierza Jasna Górze poprosiła uwięzionego Prymasa o napisanie tekstu Ślubów Narodu. Nie są one jedynie modlitwą o pomoc Matki bożej, ale zobowiązanie do przemiany życia osobistego i społecznego. Prymas Wyszyński napisał tekst ślubów z natchnienia Bożego. Przekonany, że Polska przetrwa wszystkie doświadczenia, jeżeli będzie silna duchowo i moralnie. Śluby Jasnogórskie nie są jakąś narodową abstrakcją, zobowiązują każdego z nas. Dotyczą one podstawowych wymagań życia Bożego.

Wkrótce Prymas Wyszyński i wszyscy uwięzieni biskupi zostali uwolnieni, nastąpił czas odwilży politycznej i ogromnych przemian społecznych.

Jasnogórskie Śluby Narodu stanowią duchowy kręgosłup naszego życia moralnego i Narodowego. Praca nad wypełnieniem tych ważnych zobowiązań stała się fundamentem przemian społecznych ku wolności i sprawiedliwości.

Święty Jan Paweł II już jako papież powiedział:

„Trzeba nam stale na nowo ponawiać rachunek sumienia z tych wszystkich zobowiązań, które się w nich zawierają. Są one podstawowe, dotyczą życia Narodu, budują się na prawie Bożym, które jest zarazem prawem wpisanym w ludzkie sumienia. […] to moralne prawo winno stanowić rzetelną podstawę ustroju państwa i życia społeczeństwa. […] jest warunkiem sprawiedliwego ładu i prawdziwego postępu”[xxi].

Wypełnienie przyrzeczeń Jasnogórskich nie jest łatwe. Duch tego świata przeciwny jest ich treści. Z tym większą gorliwością pragniemy podjąć je w czasie tych rekolekcji, idąc z Maryją na spotkanie z Chrystusem, naszym Królem i Panem.

Słowo świętego Ludwika

„[…] poznanie tajemnicy Krzyża jest łaską tak szczególną […] Święty Piotr, rzecze Jan Chryzostom, czuje się szczęśliwszy, będąc uwięziony dla Jezusa Chrystusa, niźli przebywając na górze Tabor, pośród chwały; dla niego większa chwała – nosić łańcuchy u nóg niż w rękach klucze do Raju. Święty Paweł za większą chwałę poczytuje sobie być uwięzionym dla swego Zbawiciela aniżeli być wyniesionym do trzeciego Nieba. Bóg okazywał większą łaskę apostołom i męczennikom, dając im do niesienia swój Krzyż w ich upokorzeniach, biedzie i najokrutniejszych udrękach, niźli ofiarowując im dar czynienia cudów i nawróceń powszechnych. Wszyscy ci, którym Mądrość Przedwieczna dała siebie, pragnęli Krzyża, szukali go, obejmowali i – gdy znaleźli okazję do cierpienia – z głębi serca wołali za świętym Andrzejem; »O, dobry Krzyżu, jakże długo upragniony«!”[xxii].

Zadanie

Dziś poproszę Maryję, aby wzmocniła we mnie świadomość chrześcijańskich korzeni. Rozważę w rachunku sumienia, czy jestem zawsze gotów bronić, strzec i przekazywać dziedzictwo duchowe swojej rodzinie, parafii, współpracownikom.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!


 

 

 

DZIEŃ 4. ABY POLSKA BYŁA RZECZYWISTYM KRÓLESTWEM CHRYSTUSA I JEGO MATKI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Królowo Polski, wyproś mi łaskę, aby Polska był wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii. Amen!

Słowo Boże

„Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6,33).

Rozważanie

„Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xxiii].

Królestwo Chrystusowe to królestwo miłości, sprawiedliwości i pokoju. Przedziwne jest to królestwo, tak przeciwne standardom ziemskiej władzy. Chrystus – Król – po ludzku przegrywa. Idzie przez życie, służąc z pokorą, odrzucony, znieważony, wreszcie umiera. Ale na krzyżu zwycięża i trzeciego dnia zmartwychwstaje. Takie królestwo nie jest zgodne z duchem tego świata.

Świat mówi: zwyciężaj siłą, panuj bezwzględnie.

Jezus mówi: „Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako na okup za wielu” (Mk 10,45).

Świat mówi: tyle znaczysz, ile posiadasz.

Jezus mówi: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie” (Mt 5,3).

Świat mówi: Baw się, używaj, szukaj przyjemności.

Jezus mówi: „Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem” (Łk 14,27).

Świat mówi: nie ustępuj, nie bądź naiwny, nie przebaczaj tak łatwo.

Jezus mówi: „[…] jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień” (Mt 6,15).

Fundamentem Królestwa Chrystusowego jest wiara w obecność Boga przenikająca całe nasze życie osobiste, rodzinne, narodowe i społeczne. W Jasnogórskich Ślubach Narodu prymas Wyszyński na pierwszym miejscu postawił wierność Bogu.

„Chociażbyśmy mieli stracić wszystko w naszej Ojczyźnie musimy zachować wiarę w Boga, Chrystusa i Jego Matkę. Powtarzam możemy wszystko stracić, byle nie to! Były czasy, gdyśmy nie mieli ani chleba, ani domu, ani żadnej rzeczy, ale mieliśmy wiarę, która pomogła Narodowi przetrwać chwile trudne i wytrwać aż do dziś”[xxiv].

Pomimo modnej filozofii niewiary Bóg żyje i pragnie zaistnieć w sercu każdego człowieka, pragnie być obecny w naszych rodzinach i w całej Ojczyźnie.

„Moc prawdy Bożej jest równie zwycięska za czasów katakumb, jak za czasów wędrówki ludów czy władztwa feudałów, za czasów Renesansu czy Oświecenia, za czasów kapitalizmu czy komunizmu. Nie ustał głód świata za Bogiem, nie ustało wołanie do Chrystusa. »Dokąd pójdziemy? Słowa żywota wiecznego Ty masz.« Wobec zmiennych czasów i ustrojów nie wolno nam ulegać lękliwości, bo Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega![xxv]”.

Szatan nieustannie zabiega o to, aby wyrwać wiarę w Boga z naszych serc, aby zniszczyć Królestwo Chrystusowe.

„Może cały świat zmobilizować się przeciwko Panu i Chrystusowi Pomazańcowi Boga, lecz nic nie zdoła Mu uczynić, gdyż Bóg nie umiera na rozkaz ludzi. Niczego nie dokonają uchwały różnych parlamentów czy władz, skierowane przeciwko Bogu[xxvi]

Współczesna ideologia relatywizmu i hedonizmu spycha Boga na margines, przekonuje, że nie jest on światu potrzebny. Nawet niech sobie będzie, ale niech się nie wtrąca do naszych spraw. A jednak człowiek nie jest w stanie całkowicie wymazać Boga ze swojego życia.

„Może uschnąć w nas wiara, może zatrzeć się obraz Boga Żywego, ale zawsze jeszcze przez ruiny przyświecać będzie promyk tęsknoty do Boga, który może wyzwolić człowieka od grzechu, nienawiści, przemocy i gwałtu. Może ucichnąć w nas ostatni głos sumienia. A jednak sam beznadziejny smutek, owoc pogwałcenia praw Bożych i ludzkich, będzie drążył nasze dusze, aż do dna, budząc niepokój, co łaknie chleba zamiast młota, wiary zamiast zwątpienia, serca zamiast nienawiści, ładu zamiast bezprawia, choćby najuboższego Boga ze stajni, byle żywego, byle prawdziwego, zamiast hordy zasobnych, lecz martwych, fałszywych bożków”[xxvii].

Choćby się wydawało, że szatan zwyciężył i przesłonił nam już Boga, Jego Królestwo skryje się w sercu człowieka i przetrwa.

„Może się nieraz ludziom wydawać: tutaj jest wszystko zlaicyzowane, tu już Bóg dostępu nie ma, tu jest wszystko wolne od» uprzedzeń«. Wystarczy jednak, że jedna skromna urzędniczka, pełna miłości Bożej, siedzi spokojnie przy maszynie. To jest Królestwo Boże! I tam, do tego gmachu, urzędu czy biura, dostało się Królestwo Boże na skrzydłach ludzkiego serca. Człowiek, sługa Boży, przyniósł całe Królestwo... Nikt tego nie wie, nawet nie podejrzewa, a Królestwo Boże jest przy biurku, w urzędzie, w ministerstwie, na katedrze uniwersyteckiej, w koszarach, w fabryce, w teatrze, wszędzie. Jest tam Królestwo Boże. Miłość Boża, sam Bóg. Bogu zależy na tej obecności, albowiem »Pańska jest ziemia i napełnienie jej«. Bóg przez miłość swoją chce być wszędzie!”[xxviii].

Pragniemy, aby cała nasza polska ziemia była Królestwem Chrystusowym. To w ogromnej mierze zależy od każdego z nas.

„Chcemy naprzód uznać w pełni prawa Boga na ziemi naszej i chcemy oddać Mu chwałę, jako Stwórcy, na tej ziemi. Pragniemy więc, po Bożemu, wypełnić polecenia Stwórcy: »Czyńcie ją sobie poddaną«. Pragniemy, by ta ziemia przez pracę i modlitwę stawała się coraz milsza Bogu, coraz bardziej Boża, coraz bardziej poddana prawom Bożym, uszlachetniona, wypracowana, bardziej ludzka. Pragniemy też, by ta ziemia polska nosiła na sobie znamiona chwały Bożej, by oznaczona była znakiem Krzyża Świętego, by na niej stał Krzyż, gdy toczy się okrąg ziemski”[xxix].

To przyrzekaliśmy Matce Bożej i z Jej pomocą pragniemy dochować wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi świętemu, aby Polska rzeczywiście była Chrystusowym Królestwem miłości, sprawiedliwości i pokoju.

Słowo świętego Ludwika

„Trzeba również wierzyć, że u końca czasów, być może nawet wcześniej niż przypuszczamy, Bóg wzbudzi ludzi wielkich, pełnych Ducha Świętego i ducha Maryi, przez których ta Najświętsza Władczyni dokona na świecie niezwykłych cudów, by zniszczyć grzech i ponad królestwem zepsutego świata założyć Królestwo Jezusa Chrystusa, Jej Syna. Dokonają tego owi święci ludzie właśnie przez nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, którego ledwie szkic tu przedstawię umniejszając je z powodu mojej słabości”[xxx].

Zadanie

Zawieszę krzyż na ścianie w moim domu. Odważnie przeżegnam się przed kościołem lub przydrożnym krzyżem, z szacunkiem zdejmę czapkę.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!

 

DZIEŃ 5. PRZYRZEKAMY STRZEC DARU ŁASKI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Dziewico Najczystsza, wyproś mi łaskę, aby cały Naród żył w stanie łaski uświęcającej. Amen!

Słowo Boże

„Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu«” (J 8,34).

Rozważanie

„Matko Łaski Bożej! Przyrzekamy Ci strzec w każdej duszy polskiej daru łaski jako źródła Bożego Życia. Pragniemy, aby każdy z nas żył w łasce uświęcającej i był świątynią Boga, aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego, aby stał się Domem Bożym i Bramą niebios dla pokoleń wędrujących przez Polską ziemię pod przewodem Kościoła katolickiego do Ojczyzny wiecznej.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xxxi].

To bardzo radykalne zobowiązanie – „aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego”.

Cały Naród – to znaczy każdy z nas. Prymas Wyszyński tłumaczy doniosłość tego zobowiązania:

„To pragnienie zdaje się nam nieosiągalne! Czy można pragnąć, «aby cały Naród żył bez grzechu ciężkiego»? A jednak, aż tyle zapragnęliśmy. I to pragnienie wydobyło się z ust ludu naszego pod Jasną Górą. I jak echo tysiąckrotnie odbiło się o sklepienia wszystkich świątyń polskich! – Czyż jest w nim coś zdrożnego? – Któż jest w stanie dostrzec w tym pragnieniu plamę? Czy raczej nie jest ono wołaniem siły zachowawczej Narodu o ratunek? - Tak! My wołamy w niebo: Ratunku!!! Chcemy żyć! Nie możemy utonąć w błocie! Mamy prawo i obowiązek ratować się za wszelką cenę! A nasza cena jest godziwa!”[xxxii].

Polska jest w takim położeniem geopolitycznym – uczył Prymas Tysiąclecia, że nie mamy oparcia ani na Wschodzie, ani na Zachodzie. Mamy jedno wyjście – w górę. Naszą siłą jest wiara i ład moralny.

„Wrogowie wiedzą, co narodowi służy, a co mu szkodzi. I jeśli chcą mu szkodzić - niszczą to, co mu pomaga. Dlatego też najeźdźcy zawsze niszczyli Kościół. […] Dlatego starali się naród upodlić i rozpić. […] Wrogów naszego Narodu poznajemy po tym, jak się odnoszą do Boga i do moralności chrześcijańskiej. Umieją oni ocenić sens tej moralności dla nas, wiedzą, że jest ona siłą i mocą narodu, że najlepiej służy jego bytowi, całości i jedności. I dlatego, chcąc zniszczyć naród, niszczą jego wiarę i moralność chrześcijańską. Uczmy się najmilsi od wrogów doceniania tego, co najlepiej służy wolności i trwałości narodu”[xxxiii].

Niewierność Bożemu Prawu i nieład moralny to największe nieszczęście nie tylko człowieka, ale i Narodu. Zygmunt Krasiński pisał: „Niczym Sybir — niczym knuty i cielesnych tortur król! Lecz narodu duch otruty — To dopiero bólów ból!”[xxxiv].

Grzech jest przyczyną zła w dziejach całej ludzkości.

„Przez grzech niszczeją ludzie, giną całe narody. Jest on przyczyną wszystkich konfliktów i wojen. Podczas II wojny światowej Opatrzność ukazała nam piekło na ziemi wyzwolonej z praw Bożych. Widzieliśmy piekło w obozach koncentracyjnych, w oczach ludzi nienawidzących, w walce jednych przeciwko drugim. Nie chcemy, żeby to się powtórzyło. Dlatego zwalczamy grzech – jako ojca wszelkiego zła i kłamstwa – wszędzie! Zwalczajmy go w sobie i wokół siebie”[xxxv].

Aby zwalczyć grzech, trzeba go uznać! Duch tego świata na różne sposoby przekonuje nas, że grzech nie istnieje – są kłopoty psychiczne, są zranienia. Wszystko jest dozwolone, usprawiedliwione. To osłabia naszą czujność. Czym jest grzech? Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1849 tak odpowiada na to pytanie:

„Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony jako słowo, czyn lub »pragnienie przeciwne prawu wiecznemu«”[xxxvi].

W kolejnym punkcie Katechizm przytacza głębokie słowa świętego Augustyna, który napisał, że grzech jest „miłością siebie, aż do pogardy Boga”[xxxvii].

Przez chrzest zostaliśmy oczyszczeni z grzechu pierworodnego, ale pozostały w naszej naturze jego skutki.

„Pozostały w nas nasiona grzechu […] Czuwamy nad tym, żeby pole dusz naszych nie porosło chwastem. Chcemy być ogrodem Bożym, a nie ugorem, nie śmietniskiem.”[xxxviii].

Każdy z nas musi zacząć od siebie. Pragnienie wyzwolenia się z grzechu jest głosem sumienia, głosem Boga w nas. Walcząc z grzechem w sobie, działamy dla dobra całej Ojczyzny:

„Gdy serca polskie wolne będą od grzechów, gdy żyć będą w miłości Bożej i w łasce, wtedy Naród nasz cały stanie się prawdziwie krainą […], gdzie najwierniej będzie można wypełniać wszystkie zadania życia doczesnego”[xxxix].

Konieczność walki z grzechem teoretycznie jest oczywista dla każdego człowieka ochrzczonego, jest ona jednak trudna i często kończy się przegraną. Święty Paweł pisał: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 7,18–19).

Potrzeba nam więc pomocy Chrystusa, bo tylko Jego krew obmywa nas z grzechów. Sami, o własnych siłach i własną wolą, nie jesteśmy w stanie się od nich uwolnić. Przychodzi nam z pomocą Matka Łaski Bożej.

Grzech mamy zwalczać, ale nie możemy się na nim zatrzymać, bo jak mówi Święty Paweł: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20).

Boże miłosierdzie nieustannie przychodzi nam z pomocą. Jednak warunkiem przyjęcia łaski Boga jest uznanie własnych win: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeśli wyznajemy nasze grzechy Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1J 1,8–9).

Chrystus pozostawił nam, grzesznym ludziom, ratunek. Dał Apostołom moc odpuszczania grzechów: „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie są im zatrzymane” (J 20,23).

W konfesjonale mocą Chrystusa Zbawiciela odzyskujemy łaskę uświęcającą, która przywraca nam jedność z Bogiem.

Słowo świętego Ludwika

„Po pierwsze, jest konieczne, żeby osoba odmawiająca święty Różaniec była w stanie łaski uświęcającej albo przynajmniej w postanowieniu wyjścia z grzechu, ponieważ cała teologia naucza nas, że wszelkie dobre uczynki i modlitwy pełnione w stanie grzechu śmiertelnego pozostają dziełami martwymi i nie mogą podobać się Bogu ani zasługiwać na życie wieczne […] Uwielbianie Boga, Pozdrowienie Anielskie, a nawet Modlitwa Jezusa Chrystusa nie są miłe Bogu, jeżeli wychodzą z ust zatwardziałego grzesznika”[xl].

Zadanie

Czy jestem przekonany o grzechu w swoim osobistym życiu? Jaka jest moja największa słabość? Zaplanuję, jak będę nad nią pracował.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!
 

DZIEŃ 6. STANĄĆ W OBRONIE ŻYCIA

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Święta Boża Rodzicielko, wyproś mi łaskę poszanowania ludzkiego życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Amen!

Słowo Boże

„Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (Jr 1,5).

Rozważanie

„Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczami utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.

Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym.

Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xli].

Troska o życie nienarodzonych i radykalna obrona każdego poczętego dziecka to kolejna przestrzeń starcia Ślubów Jasnogórskich z duchem czasu. Dziś świat, często pod znakiem zapytania stawia prawo do życia dziecka nienarodzonego, a niekiedy wręcz przekreśla to prawo. Kardynał Wyszyński z całą mocą podkreślał, że Panem życia jest sam Bóg. To z Jego woli poczyna się człowiek.

„Przyszedł na świat bez pozwolenia na życie, bez zezwolenia komisji wyżywienia i kwaterunkowych. Wszystko, co ma w swej godnej naturze, posiadł człowiek z Boga: duszę nieśmiertelną, rozum, wolę. Stąd i prawa człowieka mamy tylko od Boga: ani z woli krwi czy rasy, ani z woli mężów stanu, ale z Boga się narodziliśmy”[xlii].

Życie jest największym darem Boga. Stąd tak silny jest w człowieku instynkt życia.

„Cały świat woła głosem wielkim: chcę żyć! Rwie się ku życiu zamarzły potok i zeschła trawa, i nagie drzewo. Rozpaczliwym głosem wołają wszystkie szpitale i kliniki: pozwólcie nam żyć! Ratujcie moje życie! […] To Bóg, wiecznie żyjący, wszczepił w nas potężną wolę zachowania życia”[xliii].

Bóg osłonił ludzkie życie swoim prawem. Wśród dziesięciu przykazań danych ludzkości na Synaju, umieścił zdecydowany zakaz – nie zabijaj. Prawem tym objęty jest także każdy poczęty, choć jeszcze nienarodzony człowiek. Ma on, jak każdy z nas, swój „początek w odwiecznej myśli Bożej” i nikt nie ma prawa decydować o jego życiu. Człowiek, który zaistniał jest nieśmiertelny, będzie żył wiecznie, choćby dzieje jego życia na ziemi zostały przerwane. Prymas Wyszyński mówił:

„Człowiek może […] sprawić, że z kilku tygodniowego bytu, który się powoli kształtuje, nie powstanie wielki człowiek, myśliciel, nauczyciel narodu, […] a może przyszły ojciec czy matka. […] Przerwane są dzieje, ale nie przerwane jest istnienie. Sam Bóg, który postanowił istnienie człowieka, stanie w jego obronie. […] Tam, gdzie Bóg powiedział: – żyj, tam człowiek nie ma prawa powiedzieć: – umieraj”[xliv].

Odpowiedzialność za takie czyny ponoszą wszyscy, którzy przyczyniają się do zabicia dziecka. Matka i ojciec, lekarz czy lekarka, służba zdrowia, minister, który wydaje takie zarządzenie, twórca ustawy, która to dopuszcza. Tylko w przypadku zagrożenia życia matki, ma ona prawo wyboru. Wiele matek nawet w tej sytuacji broni swego dziecka. Przykładem takiej postawy jest święta Joanna Beretta Molla, która wolała umrzeć niż zadać śmierć dziecku.

Kardynał Wyszyński nie wahał się piętnować przerywania życia dziecka nienarodzonego jako bezprawia i zbrodni.

„Według kodeksów prawa karnego dopiero w długiej i uciążliwej procedurze można orzec: – Winien jest śmierci. A tu bez wyroku, jedna wola człowieka, może chwilowo udręczonego, biednego czy chorego, skazuje na śmierć! Pytamy się: – Jakim prawem? Dlaczego powszechne i podstawowe prawo do życia: »Nie zabijaj« ma tutaj być zawieszone?!”[xlv].

Życie człowieka nie jest prywatną sprawą rodziców – matki i ojca. Nowa istota ma prawo do bytu i nikt nie może skazać jej na śmierć.

„Władza publiczna nie może dać nikomu prawa dysponowania cudzym życiem wbrew właścicielom tego życia. Właścicielem życia jest dziecię nienarodzone, które przychodzi na świat i samo bronić się nie może”[xlvi].

Prawo dziecka zabezpiecza Boże prawo – „Nie zabijaj”. Ksiądz Prymas określał je jako „prawo nienaruszalne”, ponieważ jest ono prawem naturalnym. Obrony życia ludzkiego nie można zawężać jedynie do wymiaru przekonań religijnych. Jest to obowiązujące wszystkich bez wyjątku – prawo naturalne, podstawowe. Człowiek ma prawo do życia, ponieważ jest człowiekiem.

„Każdy czyn, który zmierza wprost do zniszczenia i przekreślenia prawa człowieka do życia, jest zwykłą zbrodnią. Władza publiczna nie ma więc takiego prawa! Gdyby ktokolwiek i komukolwiek dał takie prawo, nie wolno z takiego »prawa«. korzystać. Korzystanie z takiego prawa byłoby zamachem na podstawowe prawo człowieka i bezpieczeństwo społeczne”[xlvii].

Nie milknął głos Prymasa Tysiąclecia. Mówił prawdę, ostrzegał, prosił, ukazywał, jakie skutki dla życia Narodu będzie miał samobójczy lęk przed dzieckiem.

Niszczenie życia nienarodzonych nazywał klęską narodową. Obawę, że naród nie wyżywi większej liczby dzieci, uważał za wytwór propagandy.

Ziemia polska ma być ziemią żywych – wołał Prymas – a nie umarłych.

„Jaka jest rodzina domowa, taka też będzie rodzina ojczysta – Naród […] jeśli rodzina domowa będzie rodzić żywych, to i Naród będzie żył; jeśli rodzina domowa uszanuje dziecię, będzie uszanowany w tej Ojczyźnie człowiek. […] Naprzód będą mordować swoje dzieci, a potem obywateli. W ten sposób, zamiast społeczności życiodajnej, będzie się wyrabiać społeczność morderców i Naród będzie samobójczy. […] I skończy się taki Naród”[xlviii].

– Dokąd idziemy? – pytał Prymas z niepokojem. Ostrzegał przed bezmyślnością i brakiem odpowiedzialności. Przekonywał, że polską racją stanu jest obrona życia:

„Nigdy nie byliśmy Narodem grabarzy, bo nikogo nie pochowaliśmy, szanując wolność wszystkich. Byłoby rzeczą tragiczną, gdyby Naród szanujący wolność, umiejący walczyć »za naszą i waszą wolność« sam dla siebie stał się grabarzem!”[xlix].

Prosząc o opamiętanie, Prymas upominał się o politykę prorodzinną w Polsce, o dowartościowanie zadania kobiety jako matki, o zapłatę rodzinną. Jego głos był głosem wołającego na pustyni. Był za to oskarżany, uznawany za wstecznika, konserwatystę. Nie zrażał się tym, wiedział, że ktoś musi głośno mówić prawdę, choćby była trudna do przyjęcia:

„O, trzeba mówić! Trzeba wołać! Trzeba prosić na kolanach, tak jak my dzisiaj tu, z tej ambony, klękamy przed Wami, Lekarze, Lekarki, Służbo Zdrowia! A także przed Wami, którzy stanowicie prawa, którzy wydajecie ustawy, którzy je upowszechniacie w społeczeństwie, którzy pod pozorem rzekomego postępu dajecie wolność umierania. Klękamy i, całując wasze nogi, prosimy: – Miejcie litość nad własnym Narodem, nad własnym sumieniem! Miejcie litość!”[l].

Słowo Prymasa Tysiąclecia nabiera szczególnej wagi dzisiaj, gdy dramatycznie spada liczba rodzących się dzieci.

Słowo świętego Ludwika

„Jeśli moc i słodycz Mądrości Przedwiecznej tak mocno zajaśniała w stworzeniu, w pięknie i porządku wszechświata, to zajaśniała ona jeszcze mocniej w stworzeniu człowieka, ponieważ to on jest jej wspaniałym arcydziełem i żywym obrazem jej piękna i jej doskonałości; wielkim naczyniem jej łask, zachwycającym skarbem jej bogactw i jej jedynym namiestnikiem na ziemi […]”[li].

Zadanie

Podziękuję Bogu za dar życia, za moich rodziców i moje dzieci. Pomodlę się za znane Bogu dziecko zagrożone w łonie matki.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!


 

 

DZIEŃ 7. NA STRAŻY NIEROZERWALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Oblubienico świętego Józefa, wyproś wszystkim małżeństwom łaskę wierności przysiędze małżeńskiej. Amen!

Słowo Boże

„Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? […] A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,4–6).

Rozważanie

„Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa […]

Królowo Polski, przyrzekamy!”[lii].

Błogosławiony kardynał Wyszyński podkreśla wielką godność małżeństwa. Uczy, że jest ono dziełem samego Boga, ma więc charakter nadprzyrodzony, nie tylko prawno-społeczny:

„»Przeto opuści człowiek ojca swego i matkę, a przyłączy się do żony swej i będą dwoje w jednym ciele« (Rdz 2,24). Ten bezpośredni udział Boga w powołaniu do życia pierwszej pary małżeńskiej, ta wyjątkowa troska Stwórcy o dwoje ludzi, ta ojcowska troskliwość Boga o współżycie dwojga ludzi świadczy o wysokiej godności małżeństwa, świadczy o tym, że jest ono pochodzenia Bożego, a nie ludzkiego. I o tym trzeba dobrze pamiętać, ilekroć rozważacie wasze życie małżeńskie.”[liii].

Takie rozumienie małżeństwa wymaga odwagi przeciwstawienia się duchowi czasu współczesnej ideologii seksualizmu, tymczasowości i egoizmu. W księgach Starego Przymierza znajdujemy wiele przykładów, jak Bóg kierował losami małżeństw i troszczył się o nie.

„»Co Bóg złączył, człowiek niech się nie waży rozłączać« (Mt 19,6). Zbawienną będzie rzeczą myśleć, że ten mężczyzna, którego sobie biorę za małżonka, jest mi dany przez Boga; że ta kobieta, którą sobie biorę za małżonkę, jest mi wskazana przez Boga. Jak bardzo to pogłębi wzajemny szacunek; jak bardzo pomoże pokonać niejedną trudność, którą nastręcza szary dzień!”[liv].

Chrystus umocnił święty charakter małżeństwa nadając mu godność sakramentu. Sam przyszedł na świat w rodzinie. Otrzymał ją od Ojca Niebieskiego.

„W tej Rodzinie związanej prawdziwym węzłem małżeńskim był sam przedziwnym sakramentem, był węzłem miłości między Małżonką Maryją, a Jej Oblubieńcem [Józefem]. Stanął pośrodku Rodziny Nazaretańskiej i był jej sercem, duchem, celem i światłem”[lv].

Swoją drogę apostolską zaczął Jezus podczas uczty weselnej w Kanie Galilejskiej i „okazał się jako prawdziwy Oblubieniec ludzkości między oblubieńcami nowej rodziny”[lvi].

Aby wybawić młodą parę „z pierwszego małżeńskiego kłopotu” na prośbę Matki uczynił pierwszy cud, przemieniając wodę w wino. Jezus często wchodził w sprawy rodzinne, bronił dzieci przed gorszycielami, wskrzeszał młodzieńców i dziewczęta, uzdrowił teściową, był wrażliwy na łzy matek, na niedolę kobiet i niedostatek głodnych.

„Wszędzie pragnął być, każdemu przyjść z pomocą, jak gdyby chciał powiedzieć, że rodzina należy do Niego, że małżeństwo pozostaje pod Jego szczególną opieką, że musi utrzymać z Nim bliski związek.”[lvii].

Kryzys współczesnych małżeństw zaczyna się od oderwania się od Boga.

„Niewiara i bunt przeciwko Bogu są pierwszą krzywdą wyrządzoną pokojowi małżeństwa. By odnieść zwycięstwo nad sobą, należy ożywić w życiu małżeńskim życie religijne, wspólną modlitwę małżonków, ich spowiedź świętą, oczyszczającą oboje z win, i jednoczącą serca Komunię Świętą. [...]

Gorzkie doświadczenia z ubiegłego półwiecza pouczają, na ile niebezpieczeństw narażono rodzinę, gdy pozostawiono całkowitą swobodę urządzenia małżeństwa według wymagań polityki bieżącej, według wymagań mody, nastrojów, prądów myślowych czy też zmiennych obyczajów. Małżeństwo trzeba oprzeć na skale nieomylnej nauki Kościoła, ująć je w ramy niewątpliwych praw i utrzymać je w ścisłym związku z najwyższą powagą nauczającą, jaką na świecie jest Bóg”[lviii].

Niebezpiecznym wrogiem życia małżeńskiego jest wszechwładne dzisiaj prawo do szczęścia. Nie liczy się drugi człowiek, nie liczą się dzieci, tylko ja, moje „prawo do szczęścia”.

„Rodzi się stąd niedola ludzi, zmaterializowanie uczuć, nadmierna i ogłupiająca zmysłowość […] wreszcie szukanie»szczęścia« […] poza rodziną i rozwód”[lix].

Małżeństwo wyraża się w oddaniu całkowitym, nieodwołalnym, w wierności przysiędze małżeńskiej.

„Współżycie dwojga ludzi jest wzajemnym darem tak zupełnym, że może być dozwolone tylko małżonkom, należącym prawnie jedno do drugiego na zawsze. Wzajemny dar z ciała, jeśli nie pochodzi z jednoczesnego oddania dusz, jest pomniejszeniem samego siebie i drugiej osoby. Oddanie się dusz, wyrażające się przez oddanie ciał, ma pełną swą wartość i szlachetność ludzką, tylko wtedy, gdy jest nieodwołalne i stałe, jak to ma miejsce w małżeństwie chrześcijańskim”[lx].

Takie spojrzenie na współżycie małżeńskie ma wymiar pełni – relacji z człowiekiem i Stwórcą. Oderwanie współżycia od małżeństwa i szukanie w nim jedynie przyjemności prowadzi do nieładu moralnego i rozwiązłości.

Wierność małżeńska to fundament współżycia w miłości, w przyjaźni, w jedności ciała i ducha. Gdyby małżonkowie byli wierni sobie nie tylko ciałem, ale myślą, uczuciem, wolą, pragnieniem, nie byłoby rozwodów.

Wielkim wyzwaniem są dla nas bolesne słowa kardynała Wyszyńskiego:

„Plamą straszliwą naszego życia są: niewierność małżeńska, rozwiązłość i nieczystość. To niemal sport i zabawa. A że niszczeją charaktery i zdolności! A że ginie pokój rodzin i dzieci! A że rozbija się ład moralny i społeczny – cóż to kogo obchodzi? Ciężkie to są porachunki! Ale każdy z nas może paść ofiarą cudzego upadku. Zatrute dusze tylu ludzi wyuzdanych, to z kolei trucizna dla rodzin, po obłęd niemal narodowy! Najlepsi ludzie, niewinne dzieci, całe środowiska, może paść ofiarą ludzi rozwiązłych. Świadkiem tego jest: kino, zabawa, teatr, książka, ulica, pismo, życie towarzyskie, a nawet biura i warsztaty pracy zależnej”[lxi].

W Jasnogórskich Ślubach Narodu przyrzekaliśmy strzec „nierozerwalności małżeństwa”. Aby wypełnić to przyrzeczenie, potrzeba wiary w Bożą pomoc, ale także wysiłku, modlitwy i wytrwałej pracy nad sobą, nad swoimi wadami i egoizmem. To zmaganie tak często wymaga ofiary. Z pomocą śpieszy nam Maryja. Ona nie czeka biernie aż wypełnimy złożone przyrzeczenia, ale każdego dnia, jeśli otwieramy serca na Jej obecność, śpieszy nam z pomocą.

Słowo świętego Ludwika

„Rwący strumień nieskończonej dobroci Boga, nagle zatrzymany grzechami ludzi od początku świata, z mocą i w całej pełni uwalnia się w Sercu Maryi. Mądrość Przedwieczna daje Jej wszystkie łaski, jakie i Adam, i całe jego potomstwo – gdyby wytrwali tylko w pierwotnej sprawiedliwości – otrzymaliby z Jej hojności”[lxii].

Zadanie

Jeżeli jestem w małżeństwie, podejmę refleksję nad tym, jak je przeżywam, czy jestem wierny planowi Stwórcy i przysiędze małżeńskiej. Rozważę, czy w swoim otoczeniu nie znajduję małżeństw w kryzysie i pomodlę się o Bożą interwencję w ich życiu.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!


 

 

DZIEŃ 8. CZUWAĆ NA PROGU OGNISKA DOMOWEGO

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Królowo Rodzin, wyproś mi łaskę, aby nasze rodziny były rzeczywistym Królestwem Jezusa i Twoim. Amen!

Słowo Boże

„Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się! Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości!” (1 Kor 16,13–14).

Rozważanie

„Matko Chrystusowa i Domie Złoty! Przyrzekamy Ci bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne.

Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego, Jezusa Chrystusa, bronić czci imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci Ewangelię i miłość ku Tobie, strzec prawa Bożego obyczajów chrześcijańskich i ojczystych.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[lxiii].

Przyrzeczenie dotyczące rodziny, zawiera kilka wzajemnie uzupełniających się zobowiązań decydujących o trwałości i bezpieczeństwie gniazda rodzinnego. Wypełnienie ich jest warunkiem, aby w naszych rodzinach zapanował pokój i wzajemna miłość.

Rodzina jest dziełem Boga, kolebką naszego życia na ziemi. Nikt sam sobie nie wybiera rodziców ani dzieci, ani rodzeństwa – to dar Boga. Kardynał Wyszyński pisze o niej tak:

„W życiu człowieka i w ustroju życia społecznego rodzina jest społecznością najstarszą, najpierwszą, i najpotrzebniejszą.”[lxiv].

Szatan, nieprzyjaciel Boga i człowieka, ze szczególną nienawiścią uderza dzisiaj w rodzinę. Zna jej nieocenioną wartość dla ludzi, dlatego czyni wszystko, aby skłócić, rozbić, zniszczyć każde gniazdo rodzinne. Z gorliwością więc trzeba bronić rodziny przed pokusami i zagrożeniami, jakie niesie dzisiaj duch tego świata.

Zagłębiając się w istotę wspólnoty rodzinnej, Prymas Wyszyński uświadamia nam, że źródłem rodzinności jest sam Bóg w Trójcy Świętej jedyny – to Ojciec i Syn, i łącząca ich osobowa miłość – Duch Święty. Trzy osoby Boskie stanowią Jedność i żyją w rodzinnej relacji. Chrystus uczy nas wołać do Boga: Ojcze nasz! Ojciec daje świadectwo o Chrystusie – „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie” (Mt 17,5). Duch Święty wszczepiony w nasze serca uzdalnia nas do miłości i czyni nas dziećmi Bożymi. Mocą każdej ludzkiej rodziny jest jej autor – sam Bóg.

„Wasza rodzina, z Boga poczęta, ma mieć Boga w swym łonie. Musicie więc dbać o dobro rodziny, o to by Bóg był nie tylko jej Gościem, ale Obywatelem i Ojcem. Dzieci najmilsze! Proszę Was, nigdy o tym nie zapominajcie! Niech rodzina chrześcijańska ma obyczaje katolickie: niech zaczyna dzień od modlitwy, a zwłaszcza pamięta o wspólnej modlitwie wieczornej, kiedy łatwiej jest wszystkim zebrać się razem. Niech mąż, żona i dzieci klękają do wspólnej rodzinnej modlitwy”[lxv].

Trzeba prawdziwie oprzeć się na Bogu, na trwałej relacji z Nim. W każdej sytuacji szukać Jego pomocy, aby przezwyciężyć różnice charakterów, a dźwignąć trud obowiązków rodzinnych, odpowiedzieć na wyzwania przekraczające często nasze możliwości i siły.

„Beze Mnie nic uczynić nie możecie” – mówi Jezus (J 15,5). Nic! Nie tylko rzeczy wielkich, ale także tych zwyczajnych, codziennych.

„Rodzina chrześcijańska ma przez miłość małżonków zwalczyć brutalność i ordynarność, których tak wiele bywa we wzajemnym obcowaniu mężczyzn i kobiet. Należy unikać wszelkiego gwałtu i przemocy. Należy uśmierzyć wrzaski i krzyki, które napełniają domy [...] Zachowujmy szacunek wobec dzieci, widząc w nich dar Boży”[lxvi].

Szczególnym rysem polskiej obyczajowości jest szacunek dla godności kobiety jako matki.

„Na każdym kroku widzimy obraz Matki Boga z Dzieciątkiem na ręku. Niechby ten widok zachęcał do zachowania we czci żony [i matki] własnych dzieci, rodzonej matki, każdej kobiety spotykanej na ulicy czy przy pracy.”[lxvii].

Sam Prymas Wyszyński bardzo kochał swoją matkę. Do końca życia była jego ideałem. W 1975 roku napisał:

„Dziś przypada 65 rocznica odejścia do Ojca niebieskiego mojej Matki Julianny z domu Karp, w 33 roku jej życia. Głęboka tęsknota do Matki jest moją duchową przestrzenią życiową […] Mama była bardzo pracowita, zawsze zajęta, troskliwa, przestrzegała starannie porządku domowego, do którego nas wdrażała nawet w drobnych, osobistych sprawach. Matka wspiera mnie nieustannie swoją obecnością, czuję jej bliskość przy sobie w sytuacjach trudnych. Dziś modlę się do Ciebie Droga Matko, która nosiłaś mnie jak pisklę – bo wiem, że jesteś przy mnie. Wspieraj i pomagaj”[lxviii].

Kolejny aspekt odrodzenia życia rodzinnego dotyczy „ogniska domowego”.

„Czuwać trzeba nad tym, by rodzina była miejscem budzenia się życia Narodu, a nie śmierci. Czuwać trzeba nad tym, aby dzieci rodzące się z polskich rodziców czuły, że rodzina jest ich najbardziej pewnym miejscem radości, pokoju i schronienia. Czuwać trzeba nad tym, aby w rodzinie nie było terroru nad słabszymi, aby nie było nieustannego lęku o byt, o własny kąt domowy, aby nie było wystraszonych oczu dziecięcych, sponiewieranych żon, potoków łez, huraganów przekleństw”[lxix].

Samo pojęcie „ogniska domowego” kojarzy się z miłością, ciepłem, ciszą, którą wypełnia Boża obecność.

„Za sprawę honoru rodzinnego musimy przyjąć, by nikt w progach naszych nie był znieważany, a zwłaszcza Bóg, który nam nigdy nie uczynił żadnej krzywdy, a natomiast darzy nas nieustanną Opatrznością swoją”[lxx].

Rodzice mają obowiązek dzielić się z dziećmi swoją wiarą. Nie należy odkładać wychowanie religijnego na próżnie, »aż dziecko samo wybierze«. Co wybierze, jeżeli nie pozna prawdy o Bogu, nie doświadczy Jego opieki i miłości?

„Zawsze jednak trzeba wpajać w dzieci i młodzież przekonanie, że religia jest wielkim darem Boga, który należy sobie cenić; jest wielką łaską, o którą trzeba prosić i zabiegać; jest wielkim skarbem, o który trzeba walczyć mężnie i o nią zabiegać”[lxxi].

W trudnym, trwającym ponad 120 lat czasie niewoli, wiara i polskość przetrwały w rodzinach. I dzisiaj rodzina jest ostoją ducha chrześcijańskiego i polskości.

„I dlatego trzeba bardzo czuwać nad tym, aby dochować wierności Chrystusowi, strzec prawa Bożego, bronić rodzinę przed zepsuciem moralnym i przed bezbożnictwem. Należy strzec prawa Bożego w progach ogniska rodzinnego i wpajać je od maleństwa w serca dziecięce, gdyż to prawo Boże jest podstawą dla każdego innego prawa, jest gwarantem ładu prawnego w życiu publicznym”[lxxii].

Potrzeba naszego ludzkiego wysiłku, naszej determinacji i walki, trzeba otworzyć szeroko Chrystusowi drzwi naszych domów i serc:

„Chrystus ma królować w sercu ojca rodziny, gdyż został postawiony przez Apostoła każdemu mężowi na wzór miłości: »Mężowie miłujcie żony wasze jako Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić« (Ef 5,25–26). Chrystus ma królować w sercu matki rodziny, jak królował w łonie Najświętszej Dziewicy, aż uświęcił Ją tak, że głosy z tłumu wołały: »Błogosławiony żywot, który Cię nosił, i piersi, które ssałeś« (Łk 11,27). Chrystus ma królować w sercach dzieci, gdyż On pierwszy »był im poddany«, dzięki czemu »pomnażał się w mądrości i w latach w łasce u Boga i u ludzi« (Łk 2,51–52). By to królowanie Chrystusowe zaznaczyło się wyraźniej w rodzinie, każdy dom powinien być oznaczony krzyżem Chrystusowym na miejscu honorowym; każda rodzina powinna być poświęcona Najświętszemu Sercu Jezusowemu; w każdej rodzinie powinna być, na miejscu dostępnym, Ewangelia Chrystusowa, którą należy często wspólnie czytać”[lxxiii].

Aby nasze rodziny pozostały silne Bogiem, trzeba wysiłku wszystkich – rodziców i dzieci. Potrzeba nam też pomocy Bożej i opieki Matki Najświętszej. Dlatego Prymas Wyszyński w Jasnogórskich Ślubach Narodu Jej oddawał: „każdy Polski dom i każde polskie serce”.

Słowo świętego Ludwika

„Maryja otrzymała od Boga szczególną władzę nad duszami, ażeby je karmić i sprawiać, by wzrastały w Bogu. Święty Augustyn mówi nawet, że w tym życiu wszyscy wybrani są zamknięci w łonie Maryi i zobaczą światło dnia wówczas dopiero, kiedy ta Dobra Matka zrodzi ich do życia wiecznego. Zatem, tak jak dziecko czerpie cały swój pokarm od matki, stosownie do potrzeb swej słabości, tak też wybrani czerpią cały swój pokarm duchowy i całą swą moc od Maryi”[lxxiv].

Zadanie

Pomodlę się za moją rodzinę: za tę, z której się wywodzę i za tę, do której tworzenia zostałem powołany (rodzina, wspólnota zakonna). Zastanowię się, co mogę zrobić, aby wnosić w życie tych rodzin dar jedności, pokoju i miłości.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!
 


DZIEŃ 9. WYCHOWYWAĆ MŁODE POKOLENIE W WIERNOŚCI CHRYSTUSOWI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Matko Nadziei, wyproś mi łaskę mądrości w wychowywaniu młodego pokolenia. Amen!

Słowo Boże

„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im” (Mk 10,14).

Rozważanie

Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, broniąc je przed zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[i].

Każda społeczność z miłością i nadzieją spogląda na nowe pokolenie. Wychowywanie młodych ludzi to jedno z najważniejszych i najtrudniejszych zadań. Dziecko najbardziej potrzebuje miłości, opieki i poczucia bezpieczeństwa. Dzieci wyrzucone jak ptaki z gniazda rodzinnego, dźwigają braki z dzieciństwa niekiedy do końca życia. Nic nie zastąpi rodziny.

„Rodzina jest pierwszym środowiskiem wychowania, o wpływie istotnym i niezastąpionym. I znowu doświadczenia uczą, że brak wkładu wychowawczego rodziny udaremnia nawet pracę szkoły, nawet pracę Kościoła, nawet pracę państwa”[ii].

Dziecko to przede wszystkim człowiek – wytrwale uczył Prymas. Dlatego zawsze zasługuje na szacunek i miłość nawet w sytuacjach najtrudniejszych.

„W duszę człowieka trudnego musimy umieć patrzeć głęboko, już nie tyle okiem administratora wiedzy, nauki, mądrości i władzy zwierzchniej, ale raczej okiem człowieka, i to człowieka dobrego, musimy docierać do resztek dobroci, która pozostała jeszcze w tym małym człowieczku. Musimy mu przekazać jakąś wielką miłość i własną dobroć”[iii].

Ład Boży, który tak cenił kardynał Wyszyński we wszystkich wymiarach życia, ujawnia się w propagowanym przez niego programie wszechstronnego wychowania. Dziecko ma prawo do wychowania fizycznego, umysłowego, moralnego i religijnego. Pominięcie któregokolwiek z wymienionych elementów uniemożliwia dziecku pełny rozwój. Niestety obecnie wychowanie często ogranicza się do troski o rozwój fizyczny i umysłowy. Nieproporcjonalnie mało uwagi i czasu rodzice poświęcają wychowaniu moralnemu i religijnemu. Tymczasem ono ma wielkie znaczenie dla pełni rozwoju człowieka.

„Jest to bowiem wychowanie najbardziej wszechstronne i gruntowne Obejmuje bowiem, całego człowieka, ze wszystkimi jego właściwościami i dążeniami. Daje mu szeroki światopogląd, który obejmuje i duszę, i ciało, sprawy ziemi i nieba, sprawy doczesne i wieczne, teraźniejszość i najdalszą przyszłość […]. Każe człowiekowi przekroczyć siebie i szukać przyczyny swego istnienia, sensu życia i celu – nie tylko w sobie, ale i poza sobą”[iv].

Wychowanie religijne nie może ograniczać się jedynie do tradycji, do wypełniania obowiązków. Wiara to spotkanie z Bogiem. Trzeba dziecku pokazać wartość i piękno tego spotkania w całym życiu.

„[…] skierować naturalne skłonności dzieci i młodzieży do Ojca wszystkich ludzi; to znaczy, pomóc im odszukać w sobie najszlachetniejsze wartości, złożone w duszy przez Stwórcę; to znaczy, spojrzeć na otoczenie oczyma Ojca Przedwiecznego; to znaczy, umiłować świat i ludzi – po Bożemu”[v].

Prymas Wyszyński jako ważny czynnik wychowania wskazywał postawę rodziców, atmosferę, w jakiej dziecko wzrasta i kształtuje się od początku.

„Unikajcie przesądu, że wasze osobiste życie duchowe i moralne nie wpływa na wasze maleństwo. Od początku twojego, Matko, związku z twoim dziecięciem wpływasz na nie, i to nie tylko przez krew twoją, ale i przez twoją duszę”[vi].

Czuwanie rodziców nie kończy się z chwilą, gdy dziecko zaczyna dorastać. Tym bardziej powinni oni umiejętnie towarzyszyć dziecku w drodze do dojrzałości; nie żałować czasu na rozmowę, na wspólne spędzanie czasu, na czytanie Ewangelii.

„A gdy młodzież wchodzi w okres trudny, wtedy rodzice muszą okazać się przyjaciółmi i sprzymierzeńcami w walce. Muszą pomóc młodzieży do uchronienia się od niejednego niebezpieczeństwa, ostrzec przed nim i życzliwie pouczyć o prawach życia i rozwoju ludzkiego. Mają obowiązek ukazać młodzieży prawa Boże, rządzące ludzkim życiem i działaniem”[vii].

Błogosławiony Prymas Wyszyński nie tylko rodzicom przypominał o obowiązku wychowania i towarzyszenia dzieciom w drodze do pełni człowieczeństwa. Sam wiele troski i uwagi poświęcał dzieciom i młodzieży. Nie tylko na ambonie dzielił się z młodymi ludźmi wiarą i wiedzą, ale otwierał im swoje serce. Zapraszał do swojego domu, rozmawiał, częstował pączkami, wspierał materialnie. Oto rady, jakich udzielał młodym z ojcowskiej miłości i mądrości:

„Nikt Ciebie nie kocha? Kocha Cię ktoś, w kim jest cała miłość, kocha Cię Bóg i nie może Ciebie nie kochać. Wiemy, że Bóg jest wszechmocny, ale w tej dziedzinie Bóg jest» niemocny«. Nie ma siły i możliwości przestać kochać człowieka”[viii].

„I jeśli czego pragnąłbym w tej chwili, Najmilsi – to jednego, abyście umieli doceniać siebie. Czyż miałbym w Was budzić niezdrowe ambicje? Nie! Raczej przeciwnie, pragnąłbym Was roznamiętnić w wielkim szacunku i wielkiej czci dla naszego wspaniałego człowieczeństwa, do którego jesteśmy powołani”[ix].

„[…] wszelka wolność i dowolność moralna kończy się ostatecznie katastrofą, której się wkrótce żałuje. Panowanie nad sobą i walka ze złymi skłonnościami, zakończona zwycięstwem, dają radość i rodzą doniosłe owoce osobiste i społeczne. Ale to kosztuje. Ale cóż nie kosztuje, Najmilsze Dzieci?! Każda rzecz wielka musi kosztować i musi być trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe!”[x].

„Czy chcesz Polski bezdzietnej, w której tak wielu nienarodzonych Polaków idzie... do kanałów? Czy chcesz Polski bez wiary w Boga i ludzi, a więc bez ideałów, bez porywów, wzlotów, bez zdolności do poświęcenia i ofiary? Nawet na froncie, w obliczu wroga trzeba w coś wierzyć, aby być zdolnym do bohaterstwa. Ale wiara i poświęcenie są potrzebne nie tylko na froncie wojennym, lecz także na froncie pracy, obowiązku, zawodu, nauki, codziennego trudu i wysiłku. Wszędzie potrzebna jest wiara żywych ludzi w Boga żywego”[xi].

 

„Pozostańcie przede wszystkim Polakami! Niekiedy chcemy przekształcać siebie według wzorów zagranicznych. Są to tendencje bardzo niebezpieczne. […] Każdy jest wynikiem innych formacji społecznych, moralnych, psychicznych, kulturalnych i dziejowych. Pozostańcie więc sobą! Starajcie się pracować w naszej polskiej ziemi, uprawiając ją na miarę swoich możliwości i talentów i współdziałając z łaską Bożą”[xii].

Minęło wiele lat, zmienił się ustrój, a słowa Prymasa Tysiąclecia pozostały aktualne. Młode pokolenie – to jego i nasza nadzieja.

„A wtedy powstanie »nowych ludzi plemię, jakich jeszcze nie widziano«, plemię znaczące się silną wiarą i potężną miłością”[xiii].

Słowo świętego Ludwika

„Niechże więc wierni słudzy Najświętszej Maryi Panny powtarzają śmiało za św. Janem Damasceńskim: Pokładając ufność w Tobie, Matko Boża, będę zbawiony; pod Twym orędownictwem i opieką nie będę niczego się lękał; z Twoją pomocą będę zwalczał i zwyciężał moich nieprzyjaciół, gdyż nabożeństwo do Ciebie jest bronią zbawienia, jaką Bóg daje tym, których chce zbawić”[xiv].

Zadanie

Pomodlę się za młodzież w mojej rodzinie oraz otoczeniu i rozważę, co mogę zrobić, aby pomóc młodym zbliżyć się do Boga.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!
 

DZIEŃ 10. ZMAGANIE O MIŁOŚĆ I SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNĄ

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Zwierciadło Sprawiedliwości, wyproś nam łaskę miłości i sprawiedliwości społecznej. Amen!

Słowo Boże

„Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,34–35).

Rozważanie

„Zwierciadło sprawiedliwości! Wsłuchując się w odwieczne tęsknoty Narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem sprawiedliwości, Chrystusem, Bogiem naszym. Przyrzekamy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród nas nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. Przyrzekamy dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy, aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xv].

W Jasnogórskich Ślubach Narodu zobowiązaliśmy się do współdziałania z Maryją, aby w naszej Ojczyźnie, zapanowała miłość i sprawiedliwość społeczna.

Głód tej miłości to odwieczny, powszechny głód człowieka. Jest on tym większy, im więcej cierpień doznajemy, im trudniej nam iść przez życie.

Błogosławiony kardynał Wyszyński podkreśla, że sama sprawiedliwość według miary i wagi nie wystarcza człowiekowi.

„Gdy Chrystus płacił na Krzyżu dług za grzechy świata, czynił to z miłości ku Ojcu i ku ludziom. I dlatego sprawiedliwość Jego obfitowała więcej. Zapłacił Bogu nadobficie. Śmierć Jego na Krzyżu była przecież znakiem miłości bez granic. Sprawiedliwości Boga wystarczyłaby jedna kropla Krwi Chrystusa! A On oddał nawet ostatnią kroplę. Podobnie czyniła Maryja – Zwierciadło Sprawiedliwości – bo też oddała Syna swego na Krzyż, wbrew swemu sercu, by mogła się dokonać sprawiedliwość pełna miłości. Z tej miłości żyje świat”[xvi].

Boża sprawiedliwość łączy się z miłością. Warto o tym pamiętać w codziennym życiu.

„Nasza więc sprawiedliwość musi być czyniona w miłości. Co więcej, sprawiedliwość bez miłości może być okrutna”[xvii].

Błogosławiony Prymas Wyszyński ukazywał wartość głębokich przemian moralnych w życiu społecznym. Nie wierzył w skuteczność rozwiązań rewolucyjnych.

„Prawdziwa odbudowa i przebudowa społeczna zaczną się również wtedy, gdy »sprawiedliwość serca dostanie« i namaszczona będzie miłością, gdy każdy kodeks życia publicznego – czy to prywatny, czy obywatelski, konstytucje, czy kodeksy pracy – będą przeniknięte duchem miłości. Nie myślcie, Najmilsi, że to utopia”[xviii].

Przekonany o tym do głębi, Prymas Wyszyński prosił:

„Otwórzcie drzwi szeroko do wszystkich miejsc, gdzie tętni praca ludzka […]. Otwierajcie bramy fabryk, warsztatów, klinik i różnych miejsc pracy – od kominów fabrycznych, aż po głębie kopalnianych sztolni – aby wlać w nie nowe życie!”[xix].

Przyrzekaliśmy usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci Narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju, aby wśród was nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. Wszyscy widzimy jak nam jeszcze daleko do tej przemiany. Co możemy zrobić dzisiaj?

„Nie trzeba oglądać się na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądając od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy się prawdziwie odmienili. A wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać, i politycy będą musieli się odmienić, czy będą chcieli, czy nie[xx]”.

Po II wojnie światowej, w 1945 roku prymas Wyszyński pisał:

„Zmieniają się ludzie i hasła – nie ustaje zło. Nazwy są bez znaczenia. Czy to będzie monarchia czy rzeczpospolita, czy demokracja, ustrój kapitalistyczny czy chrześcijański – jeśli będą rządzone przez starych ludzi bez sumienia, bez zasad moralnych – będzie to nadużywanie szyldów, nazw, którymi osłaniać się będzie swoją nędzę”[xxi].

Nie odmieni się nasze życie społeczne bez powrotu do Chrystusa, do Jego Ewangelii, do przykazania miłości Boga i człowieka.

„Trzeba zdać sobie sprawę, że idzie o zbawienie człowieka. Jeżeli najlepsze ustroje, największe wysiłki ludzkie nie zdołają nigdzie, na całym globie, dać pełni szczęścia, trzeba wrócić – to nie jest jakieś »Retro społeczno-gospodarcze« – do osoby ludzkiej, do człowieka. Trzeba dostrzec, zrozumieć i zbawić człowieka! To właśnie czyni Kościół. Człowiek współczesny – ten powalony olbrzym. […] Musi odzyskać wolność dzieci Bożych, aby mógł wstać, chodzić swobodnie i wypełniać zadania wyznaczonemu mu przez Stwórcę. To jest zadanie całej rodziny ludzkiej, do której należymy […]. To jest wołanie o ratunek dla osoby ludzkiej”[xxii].

Podstawowym fundamentem ładu społecznego jest poszanowanie prawa Bożego.

„Istnieje głęboka i nierozerwalna więź między prawem Bożym i prawem ludzkim. Prawo Boże czerpie swoje natchnienia z mocy, które Ojciec Niebieski włożył w naturę człowieka; wypowiada się w konkretny sposób w dziesięciu przykazaniach, a w ustach Chrystusa – przez prawo miłości Boga i ludzi. Prawo zaś ludzkie, stanowione przez ludzi, musi być zawsze wpisane w ramy prawa Bożego.

Prawo ludzkie nie może być nigdy przeciwne prawu Bożemu. Gdyby było przeciwne, w sumieniu nie obowiązuje, przestaje bowiem być prawem, choćby uchwalone było przez wszystkie parlamenty świata. Nie jest prawem, gdy sprzeciwia się prawu Bożemu, prawu natury, prawu człowieka – dziecka Bożego, a zwłaszcza Chrystusowemu prawu miłości Boga i ludzi”[xxiii].

Z zachowaniem prawa Bożego łączy się uszanowanie godności człowieka, nieodzowne w życiu rodzinnym, zawodowym, społecznym i narodowym.

„W każdym wysiłku ludzkim, w każdej pracy, w organizacji życia społecznego czy gospodarczego wchodzi w grę żywy człowiek, ze swoimi wiecznymi przeznaczeniami. Fabrykę można zniszczyć, zbombardować, ale człowiek się nie kończy. Trzeba pamiętać, że w procesie produkcji bierze udział cały człowiek, ze wszystkimi właściwościami umysłu, woli i serca”[xxiv].

Człowieka nie zastąpi sztuczna inteligencja, ani systemy komputerowe. Człowiek zawsze pozostanie w centrum życia społecznego. Prymas Wyszyński uczył:

„Współczesny problem i kulminacyjny punt kryzysu światowego leży tu, gdzie spotykają się usta człowieka, który chce służyć swemu bratu, z jego stopami. Kto umie i chce to zrobić, ten zwycięża i kreśli plany rozwojowe ludzkości w przyszłość. […] Wszystko inne wiatr zmiecie jak śmieci, bo ludziom tylko tego potrzeba. Im nie tyle trzeba nowej kultury, nowej moralności, ekonomii, polityki i nowych ustrojów. Im potrzeba nowej miłości, nowego szacunku i nowej wolności”[xxv].

Dążenie do takiej sprawiedliwości, zaślubionej z miłością, przyrzekaliśmy w Jasnogórskich Ślubach Narodu.

Słowo świętego Ludwika

„Wreszcie, Jezus słodki jest w swoich czynach i w całym postępowaniu: dulcis in opere. Dobrze spełnił wszystkie swe dzieła: omnia bene fecit; to znaczy, iż wszystko, co uczynił Jezus Chrystus, zrobione zostało z taką sprawiedliwością, mądrością, świętością i słodyczą, iż nie można w tym dostrzec żadnej wady czy zniekształcenia. Zobaczmy z jaką słodyczą łaskawa ta Mądrość Wcielona postępowała w całym swoim życiu”[xxvi].

Zadanie

Rozważę słowa modlitwy Ojcze Nasz, uświadamiając sobie, że jestem włączony we wspólnotę dzieci Bożych i jestem odpowiedzialny za styl życia w mojej rodzinie, w pracy, w parafii, w sąsiedztwie.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!
 

DZIEŃ 11. WALKA Z WADAMI NARODOWYMI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Zwycięska Pani Jasnogórska, uproś mi łaskę wierności i sumienności w życiu osobistym i narodowym. Amen!

Słowo Boże

„Ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6,10).

Rozważanie

„Zwycięska Pani Jasnogórska, przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xxvii].

Jasnogórskie Śluby Narodu dotykają nie tylko naszego życia osobistego, ale także społecznego, które tak bardzo przeniknięte jest duchem tego świata.

Nasze dobre cechy przenikają się ze słabościami.

„Jak nasze wady graniczą z cnotami, świadczyć może taka ocena natury polskiej: »Jest otwarta, popędliwa, gościnna, szczodra, beztroska, dobrotliwa, wolna od fałszu, ruchliwa, powierzchowna nieco, nieco zarozumiała […] ceniąca dawny obyczaj, rodzinę i jej cnoty, i życie […] przywiązane do własnej ziemi, a nie pragnienie obcej«”[xxviii].

Wady narodowe nie są abstrakcją, są wrośnięte w nasze osobiste życie. Są one przemieszane w duszy Narodu z cnotami, jak pszenica i kąkol. Walka z wadami narodowymi, które utrudniają nam postęp społeczny, to sprawa zarówno jednostek jak i całego Narodu.

„Zwalczyć lenistwo i lekkomyślność nie jest łatwo, gdyż wydaje nam się, że pracujemy wiele i wytrwale. […] Ale zobaczmy, ile wokół nas nieładu i nieporządku. Ile dróg błotnistych, które moglibyśmy sami naprawić. […] Nawet mieszkania nasze często są bez ładu i składu. Zajrzyjcie dzieci do waszych szafek, szufladek, pudełek, a zobaczycie, czy wyrastacie na ludzi porządnych, czy leniwych. Jakże często na ten cały nieład patrzą dobre oczy Gospodyni z Nazaret! A może dziwuje się: dzieci moje, co się tu dzieje?”[xxix].

Pijaństwo łączy Ksiądz Prymas z marnotrawstwem. Te wady bardzo szkodzą naszemu życiu rodzinnemu i społecznemu.

„W marnotrawstwie i w pijaństwie będziemy widzieli niszczenie naszych sił fizycznych i duchowych, naszych zasobów materialnych, majątku osobistego i narodowego, zwłaszcza lepszego bytu naszych rodzin i dzieci”[xxx].

Alkoholizm jest jednym z najpoważniejszych problemów społecznych w naszym kraju.

Poważnym zagrożeniem moralnym, które godzi w naszą wolność, jest także rozwiązłość, niszcząca poszczególnych ludzi i całe rodziny. Prymas Tysiąclecia pisał:

„Plamą straszliwą naszego życia jest niewierność małżeńska, rozwiązłość i nieczystość. To niemal sport i zabawa. A że niszczeją charaktery i zdolności! A że ginie pokój rodzin i dzieci! […] Zatrute dusze tylu ludzi wyuzdanych to z kolei trucizna dla rodzin, to obłęd niemal narodowy! Najlepsi ludzie, niewinne dzieci, całe środowisko może paść ofiarą ludzi rozwiązłych. Świadkiem tego jest: kino, zabawa, teatr, książka, ulica, pismo, życie towarzyskie, a nawet biura i warsztaty pracy zależnej”[xxxi].

Walkę z wadami narodowymi Prymas Tysiąclecia wiąże z programem zdobywania cnót.

„Odwracamy się odeń z niechęcią. Nie wystarczy jednak nie widzieć zła, nie chcieć zła. Trzeba czynić dobro. Jesteśmy wezwani do czynienia dobrze. Zdrowie Narodu zależy od ilości dobra, które musi przewyższyć zło”[xxxii].

Praca nad sobą wymaga nieustannego wysiłku i cierpliwości. Prymas Tysiąclecia ciągle powtarzał – w górę serca, mobilizował do konsekwentnego wysiłku.

„A teraz czyń dobrze! I dziś, i jutro! Powtarzaj z uporem czyny dobre. Pamiętaj, że każdy czyn dobry dokonany ułatwia następny. […] Widziałeś jak pracuje kamieniarz: każde uderzenie dłuta pogłębia rysę i już nie da się niczym zakleić. Podobnie dobry czyn rzeźbi ci duszę i uzdalnia do nowego. A każdy następny niesie ze sobą większą radość, łatwiej przychodzi. Podobnie nabywa się cnoty. Brak ci miłości do Boga – mów często: a jednak cię Ojcze, miłuje! Słabnie ci wiara – proś: Panie, przymnóż mi wiary. Jesteś popędliwy – trzymaj ręce przy sobie i łatwo przebaczaj”[xxxiii].

Na pierwszym miejscu stawia prymas Wyszyński cnoty wierności i sumienności.

„Wierność i sumienność. A naprzód wierność twemu Ojcu niebieskiemu, Chrystusowi i Jego Kościołowi, wierność łasce chrztu świętego, wierność twemu współmałżonkowi, wierność twej rodzinie i kochającej cię dziatwie. Wierność twemu powołaniu i obowiązkom wobec własnej duszy, wobec celu życiowego, wobec bliźnich, wobec zdolności i talentów. Sumienność masz kształcić w sobie przez pracę cierpliwą, spokojną, wytrwałą, raczej długą a dokładną niż pośpieszną a mało wartą”[xxxiv].

Ważną umiejętnością w życiu osobistym i społecznym jest pracowitość i oszczędność.

„Pracowitość naszą łączmy z oszczędnością. Bo pracujemy wiele, ale więcej zmarnujemy, niż wypracujemy. Niekiedy dobry zarobek skłania nas do marnotrawstwa i pijaństwa. Jesteśmy za ubodzy, by źle pracować! Tylko przez oszczędność możemy wyjść z nizin tej słynnej na cały świat polskiej biedy”[xxxv].

Nietrudno zauważyć, jak dominującą cechą Polaków jest indywidualizm, dlatego przyrzekaliśmy pracować nad przezwyciężaniem własnej próżności, aby ugruntować w sobie cnotę szacunku dla bliźnich.

„Zbyt wiele jest krzyku i przekleństw w miejscach pracy i w domach naszych. Zdołamy to opanować, gdy weźmiemy sami siebie w karby, gdy nakażemy sobie odnoszenie się do każdego człowieka z szacunkiem, a zwłaszcza do ludzi zależnych od nas. Zwierzchnictwo nie jest władaniem, ale służbą braciom. Tak ma być w rodzinie – wobec żony i dzieci, tak też ma być w biurze czy w fabryce. Polacy muszą mieć więcej dla siebie szacunku”[xxxvi].

W pięknym hymnie o miłości święty Paweł pisze: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący” (1 Kor 13,1).

Wszystkie cnoty bez miłości i sprawiedliwości nie mają życia. Prymas Tysiąclecia pisał:

„Tyle jest wśród nas głodu sprawiedliwości. Jakże słuszny to głód. Jak ciężką mękę już przeszli ludzie w poszukiwaniu sprawiedliwości. Zdawało się, że już ją mają w dłoniach. Ale znów zawód, bo zabrakło miłości. Te dwie cnoty trzeba zaślubić, wtedy wydadzą owoc – pokój Boży w ojczystym domu polskim”[xxxvii].

Całą pracę nad pokonywaniem naszych wad i zdobywaniem cnót zawierzyliśmy Matce Bożej:

„Tak piękna jest Królowa świata, Matka i Królowa Polski. A my? Jej dzieci...? Stańmy przed Matką naszą! […] Siedzimy na rozdrożu wielkich zmagań narodów, Matko! Niełatwe nasze życie. Ileż wad i nałogów naszych jest odpryskiem cudzych win. Chociaż bardzo biedni, wołamy do Ciebie: Matko miłosierdzia – one miłosierne oczy obróć ku nam”[xxxviii].

Słowo świętego Ludwika

„Wszyscy ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, Mądrości Wcielonej, ukrzyżowali swoje ciało z jego wadami i pożądliwościami, noszą teraz i zawsze umartwienie Jezusa w swoim ciele; zadają sobie nieustannie gwałt; każdego dnia noszą swój krzyż i – wreszcie – umarli z Chrystusem, a nawet zostali razem z nim pogrzebani. Oto słowa Ducha Świętego. Pokazują one jaśniej niż dzień, że – aby mieć Mądrość Wcieloną, Jezusa Chrystusa – trzeba praktykować umartwienie, wyrzeczenie się świata i samego siebie”[xxxix].

Zadanie

Rozważę, którą z wymienionych przez kardynała Wyszyńskiego wad narodowych dostrzegam w moim życiu i podejmę nad nią pracę.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!
 

DZIEŃ 12. PRZYRZEKAMY SZERZYĆ I UMACNIAĆ CZEŚĆ MARYI W SERCACH NASZYCH I POLSKIEJ ZIEMI

Modlitwa do Ducha Świętego

Duchu Święty, natchnij mnie. Miłości Boga, pochłoń mnie. Po prawdziwej drodze prowadź mnie, Maryjo, moja Matko, spójrz na mnie, z Jezusem błogosław mnie. Od wszelkiego zła, od wszelkiego złudzenia, od wszelkiego niebezpieczeństwa zachowaj mnie.

Maryjo, Królowo naszych Serc, wyproś mi łaskę życia doskonałym nabożeństwem do Ciebie. Amen!

Słowo Boże

„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1).

Rozważanie

„Królowo Polski! Ponawiamy śluby ojców naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico Dziewico, wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w twej Jasnogórskiej stolicy.

Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce, aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych każdego dnia, a zwłaszcza w dni Twoich świąt.

Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko Dziewico i Panno wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze przyrzeczenia.

Królowo Polski, przyrzekamy!”[xl].

Dlaczego mamy czcić Maryję? Wielki czciciel Maryi, święty Bernard, nadaje kierunek:

„Cokolwiek byś pragnął ofiarować Bogu, pamiętaj byś ofiarował przez Maryję, aby łaska wracała do Dawcy łask przez ten sam przewód, przez który przyszła. Zapewne, Bóg miał moc, aby rozdawać swe łaski w duszach w inny sposób. Ale sam wybrał tę drogę”[xli].

A kardynał Wyszyński kontynuując tą myśl dopowiada:

„Bóg przyszedł do nas przez Maryję i przez Nią my idziemy do Boga. Zaczynamy więc od Maryi”[xlii].

Aby cześć Maryi nie ustała w naszej Ojczyźnie, aby się rozszerzała, aby nadać odpowiedni kierunek naszej narodowej drodze, każdy z nas jest zaproszony do osobistego zaangażowania.

„Chcemy zacząć od siebie:» oddajemy Tobie każde polskie serce«. – A więc przede wszystkim własne serce. Bo jeśli co możemy uważać za swoje na tej ziemi, to własne serce”[xliii].

Wiele razy zastanawiamy się:

„Czy to ludzkie serce godne jest tego? Pamiętajmy, że Maryja zawsze jest Matką: czy jest Ucieczką grzesznych, czy Wspomożeniem wiernych, czy Pocieszycielką strapionych! I dlatego dla każdego jest Matką, gdyż tak chciał Jej Syn, »Baranek Boży... który gładzi grzechy świata« (J 1,29). Ufnie oddajmy Jej takie serce, jakie mamy. A już Ona je odmieni, gdy dar będzie bez zastrzeżeń”[xliv].

Kardynał Wyszyński całym swoim życiem i nauczaniem daje świadectwo, jak ważna i miła Bogu jest droga oddania się Maryi w niewolę, bo Ona nie zatrzyma nas dla siebie, ale poprowadzi do zjednoczenia z Chrystusem.

„Oddać swe serce Maryi to znaczy pragnąć gorąco być Jej niewolnikiem i ufać, że Ona uczyni nas niewolnikami Boga Wcielonego. – Być niewolnikiem? Jakie to nieprzyjemne słowo! To prawda! Ale lepiej być niewolnikiem Najczystszej niż niewolnikiem wszystkich nędz świata. Bo tylko niewola u Maryi wyzwala, podobnie jak męka Jej Syna świat wyzwoliła”[xlv].

Naród Polski otrzymał od Boga szczególny dar wiary w obecność i pomoc Matki Najświętszej. Cała nasza historia potwierdza tę prawdę.

„Istnieje więc nie tylko osobisty związek każdego z nas z Matką Boga. Istnieje też szczególny związek całego Narodu polskiego, związek wyznawany aktem wiary w Matkę Boga — Człowieka, związek ogłoszony przed trzema wiekami w Ślubach Królewskich, a dziś odnowiony w Przyrzeczeniach Jasnogórskich. Ten związek wymaga od nas nie tylko czci osobistej, ale i czci narodowej dla Matki i Królowej naszej”[xlvi].

Aby pogłębić cześć i nabożeństwo do Matki Najświętszej trzeba rozważać tajemnicę Jej obecności w całym cyklu Liturgii Kościoła.

„Matce Boga należy się od Narodu głębokie nabożeństwo w stopniu po Bogu, specjalnym i najwyższym […]. Wszystkie święta Matki Najświętszej muszą być dla Narodu wielkim przeżyciem. To przeżycie musi być społeczne. Pamiętajmy, że każdy dzień poświęcony Maryi ma być promieniem świetlanym naszego życia”[xlvii].

Modlitwa Maryjna ma wielkie znaczenie dla całego naszego życia.

„Niech polska ziemia, od krańca do krańca, będzie spowita modlitwą i pieśnią do Bogarodzicy. Oby chwała Jej nie ustawała w ustach Narodu! Amen”[xlviii].

Obecność Matki Bożej przenika całą treść Jasnogórskich Ślubów Narodu. W trudnym czasie zmagania o uratowanie wiary Narodu, na przełomie pierwszego i drugiego w tysiąclecia Chrztu Polski, prymas Wyszyński „wszystko postawił na Maryję”.

„Nie kto inny tylko Ona sprawi, że naród będzie żył w łasce, że uratujemy życie, nierozerwalność małżeństwa, godność kobiety, świętość progów rodzinnych, wiarę dziatwy, sprawiedliwość i miłość społeczną. Ona to sprawi, że na Milenium złożymy Bogu z wdzięczności za chrześcijaństwo, żywe wotum, dar większy od spiżów i złota: serca skąpane w łasce, lud święty, Polskę »gotycką« całą ku Bogu. Ona pierwsza uwierzyła w »niemożliwe« i pierwsza wyśpiewała narodom hymn wyzwolenia z niewoli i grzechu. I dla nas nie istnieje »niemożliwe«, gdy Ona prowadzi i wspiera. I dla nas – w Niej i przez Nią – istnieje nadzieja wyzwolenia na synów Bożych”[xlix].

Matka Boża nie zawiodła. Pomimo prześladowania komunistycznego, Polska weszła w nowe tysiąclecie chrześcijaństwa jako Naród wierzący. Ale to nie jest koniec zmagania. Zmieniły się czasy, zmieniły się metody walki z Bogiem, ale prześladowanie, które zapowiedział Chrystus nadal trwa. Szatan wciąż czyni wszystko, aby wyrwać z naszych serc wiarę w Boga i zlekceważyć, zdeptać Jego prawo. Dlatego Jasnogórskie Śluby Narodu są nadal aktualne:

„Przyrzeczenia są przecież całym programem życia Narodu katolickiego, który zobowiązał się dodatkowymi ślubami do wypełnienia tych obowiązków które ciążą na nim już z tytułu chrześcijaństwa. Nie byłoby powodu, żeby czynić nowe postanowienia, składać nowe przyrzeczenia, gdyby Naród był wierny ustanowionemu przez Boga prawu przyrodzonemu i prawu Bożemu, gdyby był posłuszny wskazaniom Kościoła. Bo wierność nauce Kościoła przynosi zrodzony ze sprawiedliwości pokój i ład każdemu sercu, każdemu domowi i każdej rodzinie, każdemu stanowi, każdemu zawodowi, całemu Narodowi – w wyniku czego rodzą się najlepsze warunki dla powstania dobra ogólnego”[l].

Nad wypełnieniem Jasnogórskich Ślubów Narodu musimy gorliwie pracować. To nasze narodowe i osobiste zobowiązanie. Nieustannie prośmy Maryję o pomoc na każdy dzień.

„I dlatego będziemy wołać: Panno wierna, która nie zawiodłaś nikogo na ziemi i niebie! Nie zawiodłaś Boga Ojca, nie zawiodłaś oczekiwań Syna Twego. Dochowałaś wiary dzieciom Twoim, które otrzymałaś pod Krzyżem! Dziś jesteś Pośredniczką łask wszelkich. Prowadzisz nas do Jezusa”[li].

 

Słowo świętego Ludwika

„Najświętsza Dziewica pozwoli ci uczestniczyć w swej wierze, która za Jej ziemskiego życia była większa niż wiara wszystkich patriarchów, proroków, apostołów i świętych. Teraz, królując w niebie, tej wiary nie ma, bo w świetle chwały wszystko widzi w Bogu. Ale za przyzwoleniem Najwyższego nie utraciła jej, wstępując do chwały; zachowała ją i zachowuje w Kościele wojującym dla swych najwierniejszych sług i służebnic”[lii].

Zadanie

Przeczytam dzisiaj treść ślubów, np. podczas wieczornej modlitwy. Znajduje się on w rozdziale Dodatki – Jasnogórskie Śluby Narodu.

Modlitwa zawierzenia

Jestem cały Twój i wszystko, co mam, jest Twoją własnością, umiłowany Jezu, przez Maryję, Twoją świętą Matkę. Amen!


 

[i] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 10.

[ii] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 202.

[iii] Tamże, s. 203/204.

[iv] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 74.

[v] Tamże, s. 75.

[vi] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 204.

[vii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 76.

[viii] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 210.

[ix] Tamże, s. 210–211.

[x] Tamże, s. 219.

[xi] Tamże, s. 214–215.

[xii] Tamże, s. 215.

[xiii] Tamże, s. 220.

[xiv] Św. Ludwik Maria de Montfort, Traktat o prawdziwym..., dz. cyt., pkt 182.

[xv] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 11.

[xvi] Tamże, s. 135.

[xvii] Tamże, s. 134.

[xviii] S. Wyszyński, Kimże jest człowiek…, dz. cyt., s. 193.

[xix] Tamże.

[xx] Tamże, s. 138.

[xxi] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 270.

[xxii] Tamże, s. 269–270.

[xxiii] S. Wyszyński, Kimże jest człowiek…, dz. cyt., s. 168.

[xxiv] Tamże, s. 154.

[xxv] Tamże, s. 160.

[xxvi] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 123.

[xxvii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 11.

[xxviii] Tamże, s. 83.

[xxix] Tamże, s. 147.

[xxx] Tamże, s. 84.

[xxxi] Tamże, s. 147.

[xxxii] Tamże, s. 148.

[xxxiii] Tamże, s. 149.

[xxxiv] Tamże.

[xxxv] Tamże.

[xxxvi] Tamże, s. 149–150.

[xxxvii] Tamże, s. 122.

[xxxviii] Tamże, s. 146.

[xxxix] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 194.

[xl] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 11.

[xli] Tamże, s. 152.

[xlii] Tamże.

[xliii] Tamże, s. 151.

[xliv] Tamże.

[xlv] Tamże, s. 151–152.

[xlvi] Tamże, s. 153.

[xlvii] Tamże, s. 154.

[xlviii] Tamże, s. 155.

[xlix] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 120–121.

[l] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 155.

[li] Tamże, s. 157.

[lii] Św. Ludwik Maria de Montfort, Traktat o prawdziwym..., dz. cyt., pkt 214.

[i] Św. Ludwik Maria de Montfort, Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Wydawnictwo Montfort, Częstochowa 2024, pkt 227.

[ii] Jan Paweł II, Zawierzenie, które zobowiązuje, homilia w Castel Gandolfo, 26 sierpnia 1990, [w:] Jasnogórska Bogurodzica w wypowiedziach bł. Jana Pawła II, red. Z. Jabłoński, Jasna Góra – Częstochowa, t. 2, s. 112.

[iii] S. Wyszyński, Miłość na co dzień. Rozważania, Wydawnictwo im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego „Soli Deo”, „Apostolicum”, Warszawa–Ząbki 2001, s. 18-19.

[iv] Tamże, s. 19–20.

[v] Tamże, s. 26.

[vi] A. Rastawicka, Ten zwycięża kto miłuje, Mt 5,14, Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, Warszawa 2021, s. 84.

[vii] Tamże, s. 89.

[viii] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości Przedwiecznej, wydawnictwo Montfort, Częstochowa 2020, pkt 125.

[ix] S. Wyszyński, Miłość na co dzień…, dz. cyt., s. 191.

[x] Tamże, s.196.

[xi] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 150.

[xii] Tamże, s. 86.

[xiii] Tamże, s. 150.

[xiv] Tamże, s. 32–33.

[xv] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 120.

[xvi] S. Wyszyński, Kimże jest człowiek, Wydawnictwo Archidiecezji Warszawskiej, Warszawa 1987, s. 135.

[xvii] S. Wyszyński, Ojcze nasz, Éditions du Dialogue, Paris 1975, s. 26.

[xviii] Czwarta pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań–Warszawa 1991, s. 72.

[xix] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 305.

[xx] Tamże, s. 114–115.

[xxi] Królowo Polski przyrzekamy, Wydawnictwo im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego „Soli Deo”, Warszawa 2006, s. 174.

[xxii] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 175.

[xxiii]S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II Prymas Polski, Wydawnictwo Soli Deo, Warszawa 1995, s. 10.

[xxiv] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 72.

[xxv] S. Wyszyński, Kimże jest człowiek…, dz. cyt., s. 33.

[xxvi] Tamże, s. 22.

[xxvii] Tamże, s. 19

[xxviii]. Tamże, s. 92.

[xxix] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 99–100.

[xxx] Św. Ludwik Maria de Montfort, Tajemnica Maryi, Wydawnictwo Montfort, Częstochowa 2024, pkt 59.

[xxxi] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 10.

[xxxii] Tamże, s. 103.

[xxxiii] S. Wyszyński, Jedna jest Polska, Wydawnictwo im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego „Soli Deo”, Warszawa 2000, s. 29-30.

[xxxiv] Księga cytatów z polskiej literatury pięknej, red. T. Hertz, W. Kopaliński, PIW, Warszawa 1975, s. 201.

[xxxv] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 47.

[xxxvi] Katechizm Kościoła Katolickiego, wyd. 2, Pallottinum, Poznań 2002, pkt. 1849.

[xxxvii] Tamże, pkt 1850.

[xxxviii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 47.

[xxxix] Tamże, s. 48.

[xl] Św. Ludwik Maria de Montfort, Przedziwny sekret Różańca Świętego, aby się nawrócić i zbawić, Wydawnictwo Montfort, Częstochowa 2024, pkt 117.

[xli] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 10.

[xlii] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 145.

[xliii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 51.

[xliv] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 166-167.

[xlv] Tamże, s. 167.

[xlvi] Tamże.

[xlvii] Tamże, s. 168.

[xlviii] Tamże, s. 169.

[xlix] Tamże, s. 170.

[l] Tamże, s. 172.

[li] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 35.

[lii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 10.

[liii] Tamże, s. 68.

[liv] Tamże.

[lv] Tamże, s. 69.

[lvi] Tamże.

[lvii] Tamże.

[lviii] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 186.

[lix] Tamże, s. 186.

[lx] Tamże, s. 185.

[lxi] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 147.

[lxii] Św. Ludwik Maria de Montfort, Miłość Mądrości..., dz. cyt., pkt 106.

[lxiii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt.,s. 10.

[lxiv] A. Rastawicka, Ten zwycięża…, dz. cyt., s. 188.

[lxv] Tamże, s. 190.

[lxvi] Tamże.

[lxvii] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 61.

[lxviii] S. Wyszyński, Pro Memoria, 31.10.1975 r., mps.

[lxix] S. Wyszyński, Dzieła zebrane t. II..., dz. cyt., s. 61.

[lxx] Tamże, s. 63.

[lxxi] Tamże, s. 64.

[lxxii] Tamże, s. 64–65.

[lxxiii] Tamże, s. 63.

[lxxiv] Św. Ludwik Maria de Montfort, Tajemnica Maryi, dz. cyt., pkt 14.